Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
Blog > Komentarze do wpisu
dzisiejszą notkę sponsoruje vratizolin.

Jezuuu, jakam chora była. Gorączka, dreszcze, opryszczka. Standardowa kolej rzeczy w literatkowym wydaniu grypowym. Do tego poowiewało mnie na cmentarzach, przez co zimno na połowie górnej wargi zamiast zmaleć, powiększyło rozmiary.

Nim się tam jednak znalazłam, to w stolycy byłam. Nic nie zwiedziłam z powodów wiadomych, toteż nadal pojęcie o syrence i innych wazach mam zielone, z przewagą bladego.
Metrem się jeno karnęłam, gdzie na małych ekranikach leciały wiadomości, z których to dowiedziałam się o ukraińskim wirusie. Aaaaaa!!!

Mam też za sobą kierowanie sporym samochodem osobowym oraz potyczkę na linii kobieta - mężczyzna, bo, i tu cytat, "istnieje coś takiego jak redukcja biegów".
Nie redukcja etatu sekretarki, nie redukcja zmarszczek, a redukcja biegów.
Poważnieeee? To ci nowina ;P

A teraz to już uczyć się idę, bom studentka, tak?

 

poniedziałek, 02 listopada 2009, pusta_literatka

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/04 11:30:47
wiesz, ja myślałam, że Ty się zaziębiłaś, a tu widzę, grypa. Miejmy nadzieję w takim razie, że nie zaraziłaś nikogo;)
dodajdo.com