|
Blog > Komentarze do wpisu
dzisiejszą notkę sponsoruje vratizolin.
Jezuuu, jakam chora była. Gorączka, dreszcze, opryszczka. Standardowa kolej rzeczy w literatkowym wydaniu grypowym. Do tego poowiewało mnie na cmentarzach, przez co zimno na połowie górnej wargi zamiast zmaleć, powiększyło rozmiary. Nim się tam jednak znalazłam, to w stolycy byłam. Nic nie zwiedziłam z powodów wiadomych, toteż nadal pojęcie o syrence i innych wazach mam zielone, z przewagą bladego. Mam też za sobą kierowanie sporym samochodem osobowym oraz potyczkę na linii kobieta - mężczyzna, bo, i tu cytat, "istnieje coś takiego jak redukcja biegów". A teraz to już uczyć się idę, bom studentka, tak?
poniedziałek, 02 listopada 2009, pusta_literatka
TrackBack
Komentarze
chiara76
2009/11/04 11:30:47
wiesz, ja myślałam, że Ty się zaziębiłaś, a tu widzę, grypa. Miejmy nadzieję w takim razie, że nie zaraziłaś nikogo;)
|
|