|
Blog > Komentarze do wpisu
"żeby nie bolało" Marcela Łozińskiego.
Od tego filmu zacznę moją studencką kategorię. Nie przypadkowo zresztą... "Żeby nie bolało" odpowiada niezwykle prosta, wyciszona, łagodna kobieta o męskich rysach. "Tak żyć, żeby nie bolało" - mówi Urszula Flis, bohaterka dokumentu Łozińskiego. Czyż jej maksyma nie powinna być busolą dla wielu ludzi? Czyż nie powinno się jej cytować tak, jak cytuje się Twardowskiego, Kołakowskiego czy Norwida? Bo cała siła tej kobiety, która zdecydowała się na wiejskie życie wśród kłosów żyta i zwierzyny domowej, tkwi właśnie w prostocie. Prostocie przeplatanej fikcyjnym światem książek, do którego bohaterka ucieka w samotne wieczory. Ucieka, alienuje się, chadza po gościńcach Anny Kareniny, karmi się innym, może lepszym życiem po to, by rano znów wrócić do swojego rytmu. Nie, ona nie tkwi w ułudzie. Nie oszukuje się. Nie epatuje apoteozą wiejskiej sielanki niczym Janek Kochanowski. Ale jest świadoma. Mocno świadoma własnych ścieżek. I można by wywody snuć nad szczęściem czy nieszczęściem bohaterki. I wytaczać coraz cięższe argumenty nad winą wścibskiej dziennikarki, usiłującą bezopardonowo ciągać kobiecinę jak kozę na postronku. I celować z magazynku pełnego oskarżeń. Tylko po co? Bohaterka czerpie z kultury tyle, ile potrzebuje. Dobrze jej z tym osobistym dozownikiem. Prawdopodobnie jest też szczęśliwa. Bogata wewnętrznie i zapuszczona fizycznie. Taki jej urok. ________________________ Film jest trudno osiągalny, ale jeśli ktoś z Was będzie miał możliwość zderzenia się z nim, to polecam. Warto poświęcić mu zegarową godzinę. By...
piątek, 27 listopada 2009, pusta_literatka
TrackBack
Komentarze
kobieta_nieprasujaca
2009/11/28 18:03:05
Byłam dawno temu na warsztatach dokumentu i ten film najbardziej zapadł mi w pamięć i serce. Zgadzam się, jeśli ktoś może to niech koniecznie zobaczy. Jeśli takie studia wybrała sobie Literatka to zaczynam zazdraszczać:)
Gość: All the Milky Ways, apn-95-40-71-133.dynamic.gprs.plus.pl
2009/11/28 23:06:35
"Mocno świadoma własnych ścieżek" - czyli lekcje wychowania seksualnego nie poszły na marne...
A mimo to "alienuje się" w samotności - czyli zamiast chadzać na zajęcia, trzeba było się umówić z "Panem Rezyserem". I dziurki między zębami da się wypełnić treścią... W ramach ćwiczenia dykcji... P.S. "Bohaterka czerpie z kultury tyle, ile potrzebuje. Dobrze jej z tym osobistym dozownikiem. Prawdopodobnie jest też szczęśliwa. Bogata wewnętrznie..." - jeśli tak ma wyglądać oficjalna linia obrony, to jest już po zawodach. Lokatora poniesie śladami Kolumba. I chata wolna.
Gość: Świadek Jasnowidz, apn-95-40-71-133.dynamic.gprs.plus.pl
2009/11/28 23:10:49
Niektórzy seksuolodzy twierdzą, że kobiety skrycie marzą o gwałcie. To z kolei podsunęło mi na myśl moją ewentualną linię obrony.
Wygląda ona tak: "Ależ Wysoki Sądzie! Ja tylko spełniłem jej marzenia!". 2009/11/28 23:43:29
Nieprasująca - tak, to chyba TE studia ;) a dokument w istocie genijalny!
Gościu, Świadku... Mimo Woli - mniej słów, więcej treści to raz, a dwa domorosłych seksuologów sunących po krętych liniach obrony mnie tu nie potrza, toteż sugeruję zająć się redagowaniem szpalty w "Charakterach" tudzież "Bluszczu". 2009/11/30 08:39:36
Coś Ci się zatrolliło! Czy to aby się ktoś nie odgrywa za złamane serce? :)(zabanuj może?)
* Film widziałam na Kulturze,jak był "Dzień z Łozińskim" i jeszcze pierwszą część,jak ona była młoda i wieś się matrwiła,że za mąż nie wyjdzie,bo za duzo czyta. Kobieta bardzo fajna,interesująca z godnością .to te dziennikarka wypadają jak głupie kurki,z tą ich karierą w telewizji. 2009/11/30 17:45:38
kasjo - ja widziałam właśnie obie części. Były tak złączone, jakby stanowiły całość. Rzeczywiście dziennikarki nie grzeszyły delikatnością...
Co do trolli - to też niestety strona Internetu. Ta groźna i bezczelna... bo anonimowa (?). 2009/12/01 08:57:54
Mnie juz nie ma. Zamknęłam i już nie piszę. Nie skasowałam z powodu licznych protestów.Szukam metody,zeby przekopiować na płytkę i zniknąć całkiem :)
2009/12/01 09:09:21
wiem, że był zamknięty i ja dysponowałam kluczem, teraz jednak nie mam tego w swoich opcjach :/ kobieto... udostępnij jeszcze raz, bo MUSZĘ mieć Twój tekst o ojcu. MUSZĘ... zabił mnie absolutnie... to ważne dla mnie.
2009/12/01 09:34:12
Dam Ci kluczyk-ale w takim razie będziesz Jedyna,a ja już wcale nie piszę :)
2009/12/01 22:07:47
kasjo - nigdy nie wiem, co powiedzieć osobie, która chce zamknąć blog. w sumie to jej decyzja, jej podwórko, jej świat. ale zawsze jakiś taki smutek się pojawia. z przywiązania? z ciekawości? trudno nazwać. piszesz dobrze, pisz więc choć dla siebie - szkoda warsztatu.
za wyróżnienie dziękuję. chcę jeszcze raz wrócić do TEGO tekstu... jeden z lepszych na bloxie. 2009/12/02 11:06:56
Miło mi się to czyta :) Nie rezygnuję z pisania,tylko z blogowania.Przyjaźnie tez bym chciała zachować :) i jeszcze kiedyś skoczyć razem na piwo.
Gość: Hiniuial hiniuial@gmail.com , cache2.ath.bielsko.pl
2010/06/15 17:06:33
Wiem, że temat jest raczej stary, ale dotyczy osoby którą znam i miejsca w którym się wychowałam. To trochę dziwne, czytać o kimś bliskim jak o bohaterze filmu. Nawet jeśli nim jest.
Ostatnio, kiedy w wakacje pomagałam Cioci Urszuli na gospodarstwie, bo złamała rękę, zastanawiałyśmy się trochę nad tym wszystkim. Czy - gdyby miała drugi raz wziąć udział w filmie, to by się zdecydowała. I nie była pewna. Bo prawda jest taka - film poszedł w świat, reżyser zebrał za niego nagrody... a bohaterka została sama z swoimi problemami. I kiedy złamała rękę to tylko przypadek sprawił że akurat miałam wakacje i mogłam przyjechać z drugiego końca Polski. Zastanawiałyśmy się też, jak wyglądała by trzecia część filmu. Nie wydaje mi się by było to radosne podsumowanie. Ale nie chcę zbyt wdawać się w prywatne sprawy cioci... Po prostu kiedy natrafiłam na ten artykuł, przy okazji pisania dla Cioci życzeń na sześćdziesiąte urodziny, zastanowiłam się, jak ona zareagowała by, mając internet i mogąc go przeczytać... Jak przyjęła by dyskusję w komentarzach, która chyba wymknęła się nieco spod kontroli. Pomyślałam więc że muszę coś napisać, choćby kilka słów. Może nie w jej imieniu, ale jako ktoś, kto pił mleko od krów "pani Urszuli". Pozdrawiam.
Gość: Hiniuial hiniuial@gmail.com, cache2.ath.bielsko.pl
2010/06/15 17:09:08
Czy - gdyby miała drugi raz wziąć udział w filmie - chodziło mi o to, że drugi raz w którymś z tych nakręconych już wcześnie. Wiem że gdyby teraz wyszła propozycja od pana Łozińskiego, to był by to ewentualny trzeci film. Dopowiadam, zanim ktoś inny się czepi - jak to w internecie.
|
|