Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
niedziela, 13 maja 2012
13 maja - rocznica papierowa ;)

To był piękny dzień. 
To był piątek.
Trzynastego.

W pewnych względach jestem cholernie sentymentalną gęsią...
Wtedy płakałam na Ave Maria, dziś płakałam na koncercie Edyty Geppert.

Ale o tym opowiem jutro :) 

obrączki 

 

23:54, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 maja 2012
wniosek urlopowy. a nawet dwa.

Wniosek nr 1.

Swój urlop należy ściśle ustalać z planami sąsiadów zza ściany, by później nie zostać zaskoczonym przez ich remont. Grozi to nerwicą reaktywną i pejoratywnie wpływa na postępy w nauce czy pisanie elaboratów.

Wniosek nr 2.

Urlop należy także uzgodnić z pracownikiem Spółdzielni Mieszkaniowej działu Tereny Zielone, by nie musieć wysłuchiwać czterogodzinnego warkotu kosiarki za oknem. Oczywiście, że okno można zamknąć. Przy obecnej pogodzie grozi to jednak uduszeniem w pomieszczeniu zamkniętym.

Literatka_doświadczona. 

 

20:31, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 maja 2012
szczyt głupoty, lenistwa czy pracowitości?

Wziąć 3 dni urlopu celem napisania licznych esejów i nauczenia się 100 pojęć na filmoznawstwo.

___________

Czytelników (NIE) uprasza się o szczerość odpowiedzi ;> 

09:56, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 maja 2012
o snach, pieniądzach i dziwnym małżeństwie Iwaszkiewiczów.

Nie jest dobrze. Nocami śnią mi się Niemcy, co zrzucają buczynę z helikopterów. Ponadto strzelają, przez co muszę kryć się w polach z kukurydzą. To wszystko przez sesję i stos nieprzeczytanych, nienapisanych, nienauczonych materiałów. Jak nic!

Ostatnio nocą wracałam taksówką (to już jawa, nie sen!), mając w torebce trzy tysiące polskich złotych! Wspaniałomyślnie wręczyła mi je A. bojąc sie, że jej nocne eskapady z taką gotówką zakończą się deficytem powyższych. Luuuz. Pal sześć, że mógł mi kto dać w łeb w okolicach Żabki, ale jakby mnie okradli z koperty, to musiałabym zaciągnąć kredyt. W providencie chyba, bo w normalnym banku już mam.

Oraz tradycyjnie źle się odziałam. W Internecie prognoza pogody wskazywała deszcze, burze i globalne ochłodzenie. W efekcie grzało jak cholera, a ja w botkach za kostki, getrach i golfie. 

Jutro idę do pracy w japonkach, choćby, kurna, lało i grzmiało! O! 

A'propos pracy, to ja znów mam prośbę do Was, drodzy Czytacze. Poszukuję otóż pilnie jakniewiemco książki pt. "Dzienniki i wspomnienia" Anny Iwaszkiewiczowej (rok wyd. 2000). Nie ma w bibliotekach, nie ma na aukcjach, nigdzie nie ma.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał... 

 

21:51, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
środa, 02 maja 2012
23 dni do sesji.

1 maja zainaugurowalim grillem 30 kwietnia. Postanowiłam nie pić, toteż nie odpowiem na pytanie, jak smakuje duet: parówki & pałacowa. Teraz nie odpowiem, ale parol daję, iż kiedyś przetestuję ;>

Impreza zakończyła się wtedy, kiedy powinna była. Większość krzyczała, tańczyła oraz traciła przyczepność z podłożem. MążWłasny trzymał się całkiem dzielnie, jednak tuż przed pójściem spać, stanowczo odmówił wzięcia prysznica. Wyluzowałam. Jeszcze by mi się chłop potopił we brodziku.

Powrót w domowe progi natychmiastowo uprzytomnił mi, że maj się zaczął i ewidentnie trza się wziąć do roboty. Stosy książek ustawiły się w porządku priorytetowym. Jedna na drugiej. Na pierwszy ogień idzie Nikifor. Tak, tak, ten malarz z Krynicy. Później się zobaczy.

A, i niejako służbowo muszę założyć stronę (blog?). Strona ma być poważna, nie takie tam pitu pitu, jak tu. Normalnie o kulturze wszelakiej z naciskiem na recenzencki ton. Z imienia i nazwiska, toteż żadnych głupot, prywatnych wynurzeń czy utyskiwań na świat. Ot pusta_literatka - kulturoznawca. No i co za tym idzie, Mleczarnia, póki co, musi być zawieszona, bo przeca nie będę dublować wpisów.

W związku ze związkiem mam dla czytelników 2 zadania domowe, gdyż sama wyczerpałam pokłady umysłowe:

1. Gdzie założyć ową stronę i czy np. blogspot to dobre miejsce? (blox odpada, od razu uprzedzam).

2. Propozycje nazwy, najlepiej 1-2 członowe. Magiel, tygiel... bo to mieszanka kulturowa ma być. Można słać na maila ;>

Dziękuję za uwagę, życzę twórczych myśli i do następnego.

10:09, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
przedmajówkowy falstart.

Luuudzie, jakie u nas wichury byłyyy. Normalnie halny w środku dnia. Łamało gałęzie, przewracało okoliczne kosze na śmieci, przesuwało ławki parkowe. Przed wyjściem z domu włożyłam sobie po cegłówce do kieszeni oraz przywiązałam się do MężaWłasnego smyczą automatyczną. W razie czego, mówię, łap i nie puszczaj, bo Ci odlecę. Nie wyczułam niepokoju w jego minie, o dziwo!

W markecie wszyscy mieli pomierzwione fryzury, więc mój imidż a'la CC.Catch z lat 80. nikogo zaprawdę nie szokował. Karkówki ani schabu nie było, niczego w sumie nie było! Wszystko wykupione jakby wojna nadchodziła! Nic to, pojedziemy dziś na grilla z parówkami z indykpolu (dzie-się-cio-ma, bo mamy 2 paczki foliowane po 5). Oraz ze wódką pałacową.

A propos wódki, to cena butów poniższych, którą to podlinkowała wczoraj klacz, zmusiła mnie li i tylko do lekkiego upicia się. Lubelską żurawinówką.

Witaj maaaajowa jutrzeeenkoooo!

11:30, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
sobota, 28 kwietnia 2012
buty pilnie poszukiwane.

Majówka szykuje mi się bycza, że tak powiem. W książkach, notatkach, kserówkach i innych szpargałach o tematyce kulturowej. Na tendencyjne pytanie: co robicie w dłuuugi weekend, odpowiadam rzewnie: będziemy się uczyć. Wówczas pada przeciągłe: obooojeee?

A nawet jeśli sama, to jakie to ma znaczenie dla reszty? Ano żadnego, skoro reszta też siedzi w domu, bo przeca nie pojedzie zwiedzać Sandomierz czy inny Malbork, kiedy ja mam do napisania milion pińcet esejów i recenzji.

Tyle tytułem narzekania.

A, i dziś wreszcie zaświeciło prawdziwe słonko. Szkoda, że tego nie przewidziałam, wychodząc z domu ubrana w brązowe skó-rza-ne spodnie. W połowie drogi tyłek plus nogi miałam mokre. Po powrocie targały mną obawy, że zedrę je z siebie wraz ze skórą własną. 

W zakresie wizerunku osobistego to poważnie mi odbija. Aktualnie zakochałam się w tym oto obuwiu i ktokolwiek wiedziałby, gdzie takowe nabyć - błagam o kontakt. Cena (nie)GRA rolĘ! ;) 

buty Steczkowskiej

buty Steczkowskiej 1

Zdjęcie pożyczone z Internetu, nogi są własnością Justyny Steczkowskiej. 

Przy okazji mile widziane adresy sklepów z atestowanym sprzętem ortopedycznym ;> 

 

Tagi: moda
22:00, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 kwietnia 2012
list.

Szanowny Panie Ambroży,

mój dorosły mąż podczas prasowania osobistych koszul ogląda Akademię Pana Kleksa z nośnika CD. Na domiar twierdzi, że tak naprawdę woli Podróże... Argumentując to orientalizmem.

Pozdrawiam z Przylądka Gawędziarskiego i czekam na rys psychologiczny wyżej wymienionego,

zdumiona_żona 

17:22, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
23 kwietnia.

Dziś Dzień Książki.
Knigi czytać.
A nie blogi.

;> 

21:56, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
czwartek, 19 kwietnia 2012
bestseller z matką Madzi, czyli o różnicy między prawdziwą literaturą a papierem toaletowym

Cztery dni siedziałam nad wnioskiem pracowym. Taka pisanina strasznie ogłupia, że już o sensie produkcji tegoż nie wspomnę. Bez odpowiednio szerokich pleców ani minister kultury, ani wojewoda dolnośląski, ani inny ważny w garniturze nie pchnie sprawy dalej. Złote czasy dotacji unijnych skończyły się prawdopodobnie bezpowrotnie, ot co.

W przybytku doradztwa rolniczego wpadłam w ramiona bliskiego kolegi z LO, którego to widziałam ostatnio bodaj na rozdaniu świadectw (nie)dojrzałości. Zmężniał, ożenił się, jest dyrektorem. Z zawodu ;>

Wpadłam również w wir zakupów allegrowych, czego szczerze Wam odradzam. Wpierw kupiłam palto za małe, następnie kupiłam palto za duże. Oba w rozmiarze M, czyli taki, w jakim zwykłam chadzać. W efekcie mam 2 palta, które dumnie wiszą w mojej przesuwnej, efektownej szafie, a ja odziewam się w zimową odzież wierzchnią.

Poza tym wszystko u mnie w porządku. I zaprawdę cieszę się, że żyję w kraju, w którym z winnej, nieodpowiedzialnej i niedorosłej matki robi się ofiarę nagonki medialnej, przefarbowując jej dla niepoznaki włosy. I jeszcze czyni się z niej bohaterkę książki o jakże wymownym tytule: Wybaczcie mi. Wiara, nadzieja, miłość.

Pani autorce szczerze gratuluję przebiegłości marketingowej. Do tej pory wydawało mi się, że prawdziwe hieny można spotkać tylko w zoo... O!

08:37, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 kwietnia 2012
ale za to niedzieeela, ale za to niedzielaaa...

Niedziela minęła mi niepostrzeżenie. W dużej mierze z mopem w dłoni oraz praniu w garściach. Tak, wiem, w niedzielę należy od-po-czy-wać (Ty pocziwaj ać ja pobruszę). Ponieważ jednak w tygodniu nie dysponuję wystarczającą ilością nadmiaru wolnego czasu, sprzątam wtedy, gdy czas mam. O!

MążWłasny też sprząta. A także gubi soczewki. Notorycznie. Skutkuje to zaczerwienionymi oczami i okładami nań z dobroczynnego ziela o nazwie rumianek. 

Skoro tak przy chorobach jestem, to mnie udało się okiełznać nadchodzący milowymi krokami ból głowy. Dość banalnie. Aspiryną migrene (koniecznie 2 tabletki musujące na raz).

Przed tym tygodniem muszę rozpędzić się solidnie. Jeszcze dziś. 

 

19:30, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
piątek, 13 kwietnia 2012
kalendarium - lapidarium.

Wczoraj było święto czekolady, dziś jest piątek trzynastego.

Dzień święty święcić. Tak to leciało? 

22:21, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 kwietnia 2012
mentalny detoks.

Od godziny pani z telefonii komórkowej marki orange próbuje się do mnie dodzwonić celem namówienia na to, bym została z nimi przez kolejne dwa lata. Właściwie powinnam odebrać i jej grzecznie podziękować. Lub nawet niegrzecznie. Ale odebrać. Takie uciekanie to głupota...

Czasem tak mam, że uciekam. Od siebie. Od innych.
Często źle obrany kurs zmusza do powrotu.
Często dobrze obrany kurs zmusza do powrotu.

Dziś kołyszę się na dziurawej łajbie. Ani nie mam wiosła, ani nie umiem pływać.
Dziś przytłacza mnie brak słońca, zimny kaloryfer oraz cena jajek.  

Chciałabym uzależnić się od jakiegoś serialu. Tymczasem uzależnia mnie umysł.

Bynajmniej nie piękny. 

18:22, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
sobota, 07 kwietnia 2012
wielka sobota.

Z koszykiem przybranym barwinkiem poszlim poświęcić jadło. Ja i Mąż. WłasnyMąż. Tam okazało się, że z podstawowych dań do święcenia brakuje nam dwóch. Dwóch na cztery. Bo nie spakowałam:

1. chleba
2. soli

Dzięki wspólnej wizycie w przybytku bożym dowiedziałam się również, że przed ołtarzem leży krzyż i ten krzyż należy po-ca-ło-wać. Przysięgam, że nigdy wcześniej ani go nie widziałam, ani nie znałam rytuału. 

Nie pocałowałam. Mam zajad. W lewym kąciku. Wolałam nie zarażać całuśnych następców. 

Wesołego Alleluja! 

22:37, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 kwietnia 2012
przy wielkim czwartku.

Sprawa wygląda tak, że kiedy wreszcie kupiłam lżejszy płaszcz, co fachowo trenczem jest zwany i zaczęłam w nim chadzać, to przyszło globalne oziębienie, deszcze, mżawki oraz grady. Chciałam na święta prezentować się szykownie i wiosennie, przyjdzie mi ozuć się w kozaki po uda i owinąć się szalem po oczy, tak ino ino, by świat widzieć zza.

Gdy dziś w pracy "zaprzyjaźnione" stowarzyszenie, co ma siedzibę u nas na salonach wpadło z całym zarządem dzierżąc w dłoni talerz pełen jajek, to myślałam, że komizmu sytuacji nie zniesę. Miły to gest był, nie powiem, ale jakże obłudny.

W Dino sprzedają masło w kształcie baranka. Nie kupiłam. Miałabym dylemat, czy zacząć od głowy czy od d***, zadka znaczy.

A, podobno mama Madzi zostawiła list mężowi i uciekła z domu. Podobno już ją znaleźli. Rutkowski ma dość. Naród ma dość. Co wytrwalsi dalej opłacają abonament TV.

 

 

 

19:46, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 marca 2012
być jak Pippi Langstrumpf.

Matkojakapogodaaaaa.

Cały tydzień słonecznie było, to nie, ja dziś, kiedy leje i jest buro postanowiłam wywietrzyć mieszkanie, otwierając balkon na oścież. Jak wrócę po pracy, to kurtkę zdejmę chyba dopiero przed pójściem spać. Wcześniej zbierając wodę z balkonu oraz ze salonu.

W ogóle będąc młodą żoną wpierw zrobiłam pranie bez proszku (za to z płynem, więc pachniało świeżością), wczoraj zaś bez wody (w sensie, że kurka nie przekręciłam, to się pralka zbuntowała i postanowiła nie ruszyć na sucho). MążWłasny przewiduje, że następne pranie puszczę bez prądu.

Nie zaprzeczam, bo kto wie. 

Ponadto MążWłasny snuje plany majowe w związku z rocznicą ślubunaszegopowszedniego i nie bardzo wiem, jak mu oznajmić, że zasadniczo każdy (absolutnie każdy) weekend spędzam na uczelni. Przez to cholerne euro 2012! Bo czerwiec ma być tylko dla kibiców i gości zagranicznych. Studentów z mniejszym refleksem edukacyjnym Wrocław zaprasza we wrześniu.

Czyli mnie. Bo nie dam rady wyrobić się w miesiąc! Mam na głowie pracę, męża i cały wachlarz zainteresowań, którym oddaję się w wolnych chwilach. 

Zresztą na co mi te studia. Kolejne w dodatku. I tak skończę w Szwecji. Jako przewodniczka po domu Pippi Langstrumpf. Dla znajomych Pończoszanka.

Nie, nie znam szwedzkiego, ale mam piegi ;> 

pippi 

 

16:12, pusta_literatka
Link Komentarze (12) »
niedziela, 25 marca 2012
niedzielnie.

Jak widać u nas w rodzinie nie tylko mnie cechuje życiowe roztargnienie. Mamusia już wczoraj w związku ze zmianą czasu postanowiła sobie zegarki przestawić.
Przestawiła. Wstecz.
Dzięki temu wstała dziś o 7.00, czyli o 9.00, dziwiąc się, że jest strasznie wyspana oraz, że tak z rana słonko świeci, więc szkoda dnia na leżenie. 

Ja dla odmiany nie przestawiłam kiedyś zegarka jesienią, co spowodowało, iż na uczelnię przyjechałam o godzinę za wcześnie, zdumiona opustoszałymi tramwajami i brakiem portiera w miejscu mojej edukacji.

Geny, Panie!

Tymczasem wczoraj byłam na wernisażu oraz w teatrze. Tymczasem dziś jest tak pięęęęknie, że poszłabym choć na balkon. Jest jeden mały problem. Na balkonie suszy się pranie. Z piątku. No i umówmy się, że mój balkon to nie rozpostarty na pół wieżowca taras. Albo ja, albo pranie. 

Ktoś chętny pozbierać? 

12:58, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 marca 2012
slang gimnazjalny.

Dziś zmuszonam byłam wrócić do dom PeKaeSem o porze, kiedy to kwiat młodzieży uczącej się również wraca do dom. Czytanie książki utrudniał mi dialog dwóch rosłych panien zza tylnego siedzenia. Dialogi o chłopakach, czemu dziwić się nie sposób, wiosna wszak przyszła. 

I w którymś momencie padło stwierdzenie, że "ona ma na niego wyjebane".

Czyli, że co ona? Nie chce go? Ignoruje? Przysięgam, nie wiem. 

19:30, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
środa, 21 marca 2012
"wiooosna chodzi po drzewach, wioooosna piosenki śpiewa..."

Z okazji pierwszego dnia wiosny:

  • zapłaciłam karę biblioteczną w wysokości 41 (słownie czterdziestu jeden) złotych polskich,
  • zrobiłam naleśniki z warzywami w sosie śmietanowo-pomidorowym,
  • zjadłam 10 (słownie dziesięć) sztuk ptasich mleczek marki milka (konkurencja godna wedla),
  • wklepałam w siebie maseczką antystresową marki ziaja.

Acha, rozchwiał mi się stosunek do moich studiów. W zasadzie nie ma go wcale. Jakby i studiów nie było. A przecież są! Cztery egzaminy plus obrona pracy. Póki co tak naprawdę mam tytuł.

Ścieżka dźwiękowa z "Muppetów" przyjemna. Zwłaszcza taki jeden kawałek jazzowy. 

18:02, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2012
druga odnoga bloga.
14:36, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 marca 2012
Peppy Miller.

Wczorajsze święto część żeńska zakrapiała winem różowym, męska piwem złocistym. Kolektywnie natomiast spożywaliśmy sery żółte na tak zwanej zimnej płycie. O ile sery smakowały wybornie, tak ich aromat przypominał zapach stóp chłopa pańszczyźnianego całodobowo okutanych filcową onucą we gumowym bucie. Ponoć takie są najlepsze. (nie onuce, a sery!). Tak się je na paryskich salonach.

MążWłasny z takim naręczem kwiecia do dom przyszedł, że omal w futryny się nie zmieścił. (Obfotografuję, jak baterie naładuję). Wyrafinowany bukiet z moimi ulubionymi tulipanami teraz  dumnie przyozdabia komodę.

Wrócił temat meblowania. A ściślej szafki, szafy, słupka na buty, których mam(Y) w ilościach przemysłowych i oczywiście wszystkie absolutnie są mi potrzebne. Z braku czasu, szukam w necie, prowadząc radosną korespondencję z działami handlowymi o wymiarach, frontach, ewentualnych przeróbkach. Podpisuję się przy tym z imienia i nazwiska MężaWłasnego, bo to z jego konta nadaję allegrowego. Niezbyt to bezpieczne, bo jako kobieta nieposiadająca własnego konta, jestem ciągle na cenzurowanym: kochanie, a co to za botki w ulubionych? wrzucałaś w allegro czekoladową torebkęęęęę? przecież masz już siedem. I tak w kółko ;>

A, i zgubiłam czapkę. Albo mi ktoś ukradł. W kręgu podejrzanych znajduje się doktor akupunkturzysta, co mnie każdego poniedziałku kłuje. W zamian kupiłam kapelusik, bo przecież w marcu jak w garncu. Zdaniem MężaWłasnego wyglądam w nim jak Peppy Miller z "Artysty":

 peppy

A teraz prywata: BARDZO, ale to bardzo potrzebuję pomocy kogoś znającego się na HTML-u. I na szablonach. I na przeróbkach graficznych.

Proszę o kontakt: pusta_literatka@gazeta.pl

 

19:37, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 marca 2012
marcowe postanowienia kobiece.

Jako kobieta w wieku Balzakowskim z dniem dzisiejszym postanawiam zmienić nawyki żywieniowe. Teraz to już tak serioserio. No wiem, z marchwianką mi nie wyszło, ale teraz odziewam się w pancerz silnej woli i zaczynam żyć w zgodzie z rytmem wg Stefanii Korżawskiej. Pani ta wie, że wino daktylowe to na powiększoną komorę serca, kwiat kocanki na marskość wątroby, a melisa na migreny.

W efekcie przeprowadzę się pod las, hodując wszystkożerne kozy i mlekodajne krowy.

Wsi spokojna, wsi wesoła. 

________________________ up date:

Bez sensu z tymi kozami. Przeca one mi zeżrą melisę! 

 

13:02, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
środa, 07 marca 2012
dedykacyjnie.

Kiedy kobieta traci dziecko, które nosiła w sobie niemal cztery miesiące, to każde będzie dobrze, przykro mi, dźwigniesz się, dacie sobie radę nie brzmi ani poważnie, ani mądrze.
Wtedy najlepiej złożyć pokłon ciszy i zakląć szpetnie.

W duchu. 

18:57, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 04 marca 2012
"sama, sama, zupełnie sama".

Wczoraj MążWłasny opuścił domowe progi celem prozaicznego napicia się wódki w męskim gronie. Wypad absolutnie był mi na rękę. Nawet nie próbowałam oponować, bowiem perspektywa spędzenia wieczoru sama ze sobą była nad wyraz kusząca. Maseczki, długie kąpiele, peelingi, balsamy, masła... Ponieważ jednak wieść dość szybko rozeszła się telefonią komórkową po rodzinie, wpierw zadzwoniła do mnie Mamusia, później Matka CHrzestna, później ponownie Mamusia. Z zaleceń przez wyżej wymienione zapamiętałam głównie:

- zamknąć główne drzwi,
- zjeść kolację,
- sprawdzić, czy zamknęłam główne drzwi,
- włączyć sobie tele-wizor (prawie nigdy nie włączam), by było mi RAŹ-NIEJ,
- nie leżeć w wannie z gorącą wodą, bo grozi to omdleniem ciała mego, którego nikt nie podniesie, gdyż sama jestem,
- upewnić się, czy aby na pewno zamknęłam główne drzwi.

Jestem kobietą po trzydziestce.  

Pełnosprawną.

I umysłowo, i cieleśnie :>

_____________________________

A teraz Państwo pozwolą, że przepłuczę sobie, z przeproszeniem, POMPON, któren to pompon umoczyłam w szczawiowej, będąc w gościach.

19:56, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 26 lutego 2012
84. Oscary.

To, że Meryl Streep znów otrzyma statuetkę jest raczej pewne. Pewne, prawda? I nie żebym miała coś przeciwko, wręcz przeciwnie. Cenię, lubię, szanuję. Szkoda tylko, że ona rok w rok taka nieuczesana na tę galę przyjeżdża ;)

"W ciemności" czy "Rozstanie"? 

Trawi mnie ciekawość, ale i całodzienne zmęczenie.

Poczekam zatem do rana. 

 

22:10, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
dodajdo.com Najlepsze Blogi