Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
czwartek, 29 stycznia 2009
miejsce w szeregu.

Z wczorajszej zabawy karnawałowej dla dzieci organizowanej w dużej mierze przeze mnie, wnioski na dalsze życie mam dwa:
1. Nie mieć dzieci.
2. Nie być didżejem.

Tymczasem dziś wyruszam do Wrocławia. Z góry uprzedzam moje babeczki, cobyście mnie nie witały winem, piwem czy innym trunkiem! Ja pić nie mogieee, gdyż mi lekarz zabronił, gdyż badania nad moim (wciąż żywym) organizmem w toku. Po alkoholu spada mi cukier, w wyniku czego spadam też ja. Mogę na przykład zemdleć finezyjnie na balkonie Oli lub w brodziku, gdy pójdę siku. Oj nie do brodzika - tam się nie sika ;]

Poproszę więc o herbatę z cytrynom albo melisę z pomarańczom. Nawet to drugie bardziej poproszę.
Bo ja wciąż nieustannie odwrócona tyłem do przodu...

09:44, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
środa, 28 stycznia 2009
blogowicze w TVN-ie, czyli niezrozumiała absencja literatki.

Zima, toteż raczę się telewizją. Lis w poniedziałek, Jaworowicz w piątek, Drzyzga dzień w dzień.

Wchodzę ci ja wczoraj w progi domu mego, a w tefałenie na fotelach siedzą blogowiczki, co się poujawniały. Blogowiczki z onetu, toteż znam temat nieco, bom tam czasu owego debiutowała, alem uciekła, gdyż albowiem ilość KOMCIKÓW przerastała moje najśmielsze oczekiwania. Wracając do tematu, gościła tam Szyba Wenecka, którą kojarzę, ale nie czytam, gościły dwie panie, których loginów nie spamiętałam. Potem była akcja pod tytułem połączmy się z jedną z nas za pomocą skype'a. I się połączyły. Z Miriam, którą równie kojarzę, bo swego czasu na topie była z uwagi na tematykę swego bloga. To ta pani chora na nowotwora. Też nie czytam, bom za wrażliwa na takie wycieczki.
W roli eksperta był nikt inny, jak pan od "Samotności w sieci". Wiadomo, pan Jot Leon Wiśniewski temat zna, bo jest potrójnym magistrem nauk ścisłych oraz wybitnym doktorem habilitowanym CHEMII. A bez chemii, zdaje się, nie ma nic. Zwłaszcza w miłości, a o tym traktuje dzieło jego.
Na finisz pojawiła sie Paczucha, którą czasem podczytuję, bo kobieta wie, co pisze i jest to pisanina dojrzała. I ku memu zaskoczeniu studio nawiedził Wawrzyniec Prusky. Znacie? Ten od Dziedzica, Mżonki i Potomki. Spokojny, zrównoważony, a przede wszystkim ZDYSTANSOWANY do otaczającego go świata.

I tego nam wszystkim życzę, DYSTANSU.

__________________________________________________

A ponadto zapytuję grzecznie, jak to się stało, że nie zaproszono mnie?!
Przeoczenie?
Brak namiarów?

No to gdzie ja mam się wylansować???? W telewizji trFam?! ;]

11:57, pusta_literatka
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 19 stycznia 2009
literatka-delegatka.

Znów byłam na Morawach w celach służbowych. Tematyka rozmów mocno nudna, bo finansów dotycząca, a wiadomym jest, że literatka finansistką bankową nie będzie. Dla dobra banku. I dla swego dobra też. Na tymże spotkaniu główna pani koordynator projektu dzierżąc w dłoni plik czeskojęzycznych papierzysk, ciągle pokazywała ostatnią stronę tabeli, mówiąc: Pozor! To je ważne, mate to w zadzie!*

Istotnie, miałam to w zadzie...

Z utęsknieniem więc czekałam na pauziczke.

________________

* z tyłu.

09:25, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 15 stycznia 2009
wieści pracowe.

zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe
zara sie rozerwe

14:01, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
sobota, 10 stycznia 2009
mroź_NO!

O tym, że jest zima rozpisują się ogólnopolskie i lokalne gazety, więc temat pominę. Jako istota ciepłolubna męki z katuszami przeżywam w obliczu mrozów codziennych i nawet warstwowy styl ubierania niewiele mi pomaga. Zainstalowałabym sobie przenośny kaloryfer w okolicach brzucha, ale podejrzewam, że miałabym niemałe trudności z robieniem skłonów. Słucham? Pytacie, czy ja robię skłony? Nie, ale gdybym tak nagle zapragnęła?

Póki co, skłaniam się do wyjazdu na Bora Bora. W tym celu mam nawet skarbonkę, którą ustawiłam na widoku dobrym dla gości. Zainteresowanie nią jednak jest nikłe!  

Z przestróg cioci literatki:

Jeśli ktoś Was zapewnia, że wszystko tam mają, tylko przyjeżdżać i grać, to znaczy, że nic tam nie mają i chwała bogu, żeście to sprawdzili dzień przed.

13:08, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 06 stycznia 2009
falstart urodzinowy.

Ponieważ jutro GRACIARNIA obchodzi swoje 2 urodziny, a ja mogę o tym fakcie zapomnieć w natłoku spraw ogarniających mą duszę i ciało, to już dziś o tym głoszę.

Wszelkie prezenty w postaci nadgryzionych kubków, obtłuczonych rondli, powyginanych łyżeczek, torebek bez pasków, pasków bez klamer, krzeseł bez oparć, stołów bez nóg, lamp bez żarówek itp. proszę znosić w lewy róg pokoju, zachowując przy tym względny ład.

Tortu nie będzie, gdyż albowiem ponieważ spalił się biszkopt, a jak wiemy, biszkopt fundamentem tortu jest.

A! Wg mojej świeckiej tradycji poproszę o kolejno odlicz. Tak jak w zeszłym roku czyniliśta tuuu łooo.

Dziękuję i pozdrawiam.

19:27, pusta_literatka
Link Komentarze (39) »
piątek, 02 stycznia 2009
obiecanki... ale po co?

Podsumowań, mili Państwo, tu nie było i nie będzie. Obietnic tyż nie. Zbyt wywrotny posiadam charakter, żeby potem kurczowo trzymać się planu na rok pański 2009.
Może nauczę się wreszcie pływać, bo umiałam wszak, ale znów zapomniałam.
Może zapiszę się na korespondencyjny kurs "Sztuka przycinania drzewek bonsai".
Może opanuję w trzy miesiące kroki mambo i zagram główną rolę w "Dirty Dancing III". 
Może przysposobię z wrocławskiego zoo hojnie owłosione gorylątko i będę je nosić w beciku.
Może zaangażuję się w humanitarną akcję i do Somalii wyjadę na misję.
Albo do Norwegii. Ale to w innym celu. W matrymonialnym bardziej. Desperacko szukając norweskiego księcia, który pojmie mnie za żonę. Będę w szyfonach chadzać po pałacu i wydawać dyspozycje mniej lub bardziej stanowczym tonem. A koronę będę ściągać li i tylko do spania.

No coś w każdym razie wymyślę, coby nadać memu życiu szczypty egzotyki, bowiem ostatnimi czasy dostrzegam w nim rozrywkowo-towarzyską posuchę. Oprócz służbowego wyjazdu na Morawy, gdzie występowałam jako delegatka i chórzystka, dzięki czemu zanabyłam kataru i kaszlu i do dziś mam kłucia pod łopatką, to nic się nie działo.
A, przepraszam. Konwersowałam z Mać-kiem Mo-lę-dą! Nie znacie? Ja też nie znałam, taki on znany ;]

Zatem na pohybel noworocznym postanowieniom!

19:31, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi