Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
wtorek, 26 stycznia 2010
otóż.

Szaleństwo cieszy się pewnym autorytetem. Gdy rozum pogrąża się w pomroce, przyjmuje się, że człowiek zaczyna obcować z twórczymi siłami, od których z dala pozostaje za sprawą natury intelekt.

Roland Jaccard: "Szaleństwo"

Być może jedynymi szaleńcami są ci, którzy szaleńcami nie są. Prawdziwi szaleńcy śmieją się szaleństwu w nos: nie zachodzi ich od tyłu; nie jest intruzem, jest lokatorem.

Tamże

Jeśli spędzę piąty dzień z rzędu nad etnopsychiatrią, schizofreniami, depresjami, nerwicami, psychozami, przeniesieniami i szerokorozumianym szaleństwem to najpierw sama sfiksuję, a później się porzygam.

Lub odwrotnie.

___________________________

Z poważaniem,

literatka - studentka

 

piątek, 22 stycznia 2010
piątkowo. bezrybnie.

Tydzień mi minął dość niepostrzeżenie. Trochę byłam w żałobie po rybce, trochę pracowałam, trochę się uczyłam. Odhaczyłam także duszpasterską wizytę księdza oraz wizytę u babci dziś, w dniu dziadka zasadniczo. Podarunkowo wiodły PRYM PRYMulki wraz z kremem przeciwzmarszczkowym na noc marki farmona.

Poza tem mam:

  • przeinstalowaną laptopkę i nowe partycje: Pracownia i Mansarda.
  • dwie zaległe prace zaliczeniowe oraz mnóstwo nietkniętych zagadnień egzaminacyjnych.
  • jedną ocenę bdb oraz dwie oceny db i jedno zal.
  • nowe kapcie koloru zielonego. W oczekiwaniu na wiosnę.

Bo ona przyjdzie, tak?

20:10, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 14 stycznia 2010
"w rzece Heraklita ryba wymyśliła rybę nad rybami".

Dziś przymknął oczy Amoll - brat Bemola. Doniesiono mi, że jest już po ceremoniach pogrzebowych. Nie dopytałam tylko, czy nastąpiła kremacja czy tradycyjny pochówek kanalizacją miejską.

Cóż, dzieci i ryby głosu nie mają.

Kyrjeelejson.

22:07, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
środa, 13 stycznia 2010
problematyka natury studenckiej.

Nie napisałam, jak spędzałam Sylwestra. Otóż we szpilkach krwiście czerwonych w których wyglądałam jako ta Julia Roberts na rozdaniu Oscarów. Oczywiście, że niewygodne były. Zdjęłam je toteż tuż po północy, przepraszając się ze starym i mało zjawiskowym obuwiem chyba z czasów studniówki jeszcze.

I się nie upiłam. Dla jasności.

Nowy Rok 2010 miał mnie przywrócić do świata żywych, tymczasem ciągle żyję w jakimś letargu. I w stresie na domiar, ale to jakby mój przemyślany (?) wybór był. Z tymi studiami. Sesję mam bowiem. I kto miał, ten wie. Okazuje się, że praca na fulltajm w połączeniu z piątkami w indeksie jest nieco ponad moje siły. Kuźwaaa, na nic czasu nie mam. A tu pięć prac zaległych. A tu trzy na sobotę. A tu dwie na niedzielę. A tu fotoesej. A tu recenzja. A tu test otwarty. A tu test zamknięty. O egzaminach nie wspomnę.

Ponadto pod oknem mym wspólnota mieszkaniowa zainstalowała przecudnej urody wiatę. Po co to, nie wiem, ale po pierwsze utrudnia mi widoczność zaokienną, po drugie topniejący na dachu budynku śnieżek dość jednostajnie pokapuje na ów wiatrołap, co mnie wk***, denerwuje znaczy.

A, i tato kupił łyżwy.

I on w tych łyżwach na razie chodzi po pokoju. Bo się przyzwyczaja.

I jak ja mam się uczyć w takich warunkach?
Jak nie sfiksować?
Jak dożyć sędziwej starości w zdrowiu i urodzie?

:>

18:29, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 12 stycznia 2010
No ludzieee!

Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek zacznie namawiać mnie na zakup kozaczków zimowych ze sporym obcasem, to uprzedzam, że ochoczo wyślę doradcę imidżu na bambus tudzież inne ciepłolubne drzewko.

Luuudzieee! Zima. Zasypane wkoło. Ja z opatrznością boską we Wrocławiu. Wrocław bez tramwajów, ze sporadycznymi kursami autobusów miejskich. Ja z torbą i w kozakach. Po tych muldach zasolonych, po tych zaspach po pachy. Śnieg. Wszędy. Na chodnikach. Na ulicach.

Ja w kozakach. Luuudzieee! Po jednym dniu wróciłam na moje Pituchowo pociągiem (bo pekaesy odwołane) z pęcherzami na śródstopiu. No bo kto w kozakach się wybiera na taką eskapadę śnieżną? No kto?!

No ja :>

Wracam, a tu mnie się proponuje wycieczkę samochodową:
- Jedź ze mną. Jak gdzieś utkniemy, będzie miał kto pchać.

No luuudzieee!

19:26, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 stycznia 2010
BLIP 7.

Od dobrych kilku lat nie czynię noworocznych postanowień.
Nie wiem tylko, czy z chorego lenistwa czy ze zdrowego realizmu.

niedziela, 03 stycznia 2010
3 stycznia 2010 roku.

Drugi dzień roku zainaugurowałam totalnym bezklasiem, czym chwalić się nie należy. Źle mi z tym, na samą myśl dostaję pąsów i ogólnej awersji do samej siebie. Niemniej czasem bezklasie generują w nas ludzie. A konkretniej mężczyźni. Nie żebym teraz szukała winnych, choć po prawdzie wiem, co mówię.

Kontynuując zaczątek, dziś dokonam drugiego bezklasia. Bardzo świadoma.

Świadoma, że hej!

Nie wiem, co będzie potem, nie wiem też, co na ten temat sądzą wybitni psychologowie hamerykańskiej szkoły behavioryzmu, funkcjonalizmu i percepcjonizmu.

Ale jak mawiają starożytni górale, albo rybka, albo pipka.

 

12:42, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
piątek, 01 stycznia 2010
z nowym rokiem

nowym krokiem.

A krok zachwiany, bo z odciskiem.

Także życiowym.

________________________

Najlepszego!

21:20, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi