Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
sobota, 28 lutego 2009
ewa błaszczyk "nawet gdy wichura".

To, co ta kobieta zrobiła ze mną wczorajszego wieczoru, to obszar jakiegoś absolutnego nad_czucia. Takie utwory wciąga się jednym kłapnięciem, a potem długo żuje, żuje, żuje...

Jak przyszłam tak odejdę też,
sama odpowiem za to wszystko,
za piękno i głupotę ludzką,
za tę na cudze jabłka chęć.

16:53, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 lutego 2009
misz-masz.

O Oscarach nic nie powiem, bo specjalistką od Oscarów jest Fro i dla mnie to ona jest Raczek i Kałużyński w jednym ;)

Obejrzałam wreszcie "Siedem bram Jerozolimy" z muzyką Pendereckiego i animacją Bagińskiego. No i do mnie nie przemówiło. Dnia chyba nie miałam na taki kolaż ja bardzo przepraszam. A do małej wnuczki Pendereckiego przemówiło, bo jako rzekł pan Krzysztof wnusia na premierze przez godzinę siedziała wbita w fotel. Może ją kto przyspawał do krzesełka, hę? Coby nie mówić, zuch dziewczynka.

Skoro tak o motywie Jerozolimy to przypomniało mnie się coś. I rok. Historia literatury staropolskiej. Barok i legendarny gniot Torquata Tasso "Jerozolima wyzwolona". Ogólny strach w oczach, bo nie otrzyma promocji do klasy drugiej ten, kto eposu nie zna. Geneza, tło historyczne, elementy cudowności w dziele, chrześcijaństwo a islam, heroizm a namiętność. Cytaty ze wskazaniem numeru pieśni. Koszmar!

Więc nie przeczytałam... No nie przeczytałam i już.  Wchodzę na ustny, dość mocno przekonana o swej klęsce, a tu dostaję "Roksolanki, czyli Ruskie panny" Zimorowica i erotyki Morsztyna (temat identyczny jak roczna praca zaliczeniowa). I wyszłabym normalnie ze czwórką w indeksie, gdyby mnie się imiona nie pokićkały! Pan doktor na finisz zapytał o Potockiego WACŁAWA, a ja pochrzaniłam z Potockim JANEM (tym od Saragossy), o którym wiedziałam tylko tyle, że se w łeb strzelił nabojem w postaci srebrnej gałki od cukiernicy. W każdem razie Jerozolimy nie dostałam. Jako nieliczna.

Ale nie o tym chciałam.
Jezu, już nawet nie wiem o czym chciałam.
Jak sobie przypomnę, to dopiszę.

18:47, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 lutego 2009
przebojów fryzjerskich nie koniec.

Pojście spać z mokrą głową w moim przypadku ma dwa zgubne skutki:

1. budzę się z katarem

2. budzę się z afro

A skoro tak przy włosach, to wie ktoś jak wyraźnie przyspieszyć ich porost? Bo mnie już fryzura a'la wczesny Michael Jackson nieco się znudziła. Nie powiem, sama wizyta w salonie wyjątkowo nader przyjemną była w obliczu wizyt poprzednich (o których było TU). 
Zwłaszcza masaż głowy, jakiego doświadczyłam po raz pierwszy w życiu w sposób tak fachowy, że omal nie odpłynęłam z łepetyną upchniętą w tę miskę kształtu nerki dentystycznej. I co ciekawsze, masowała pani. Pani Weronika jej było.

Do tego nieco wiktoriański image całości bardzo mi odpowiadał. Pewnie dlatego zaufałam pani dozgonnie i godziłam się na wszystko, co proponowała. Może jeszcze skrócimy? A skracaj, Pani! Po paru minutach.. Może jeszcze skrócimy? A skracaj, Pani! I tak żeśmy wespół skracały, że mi na głowie Michael Jackson wyszedł. Uwentualnie siostra La Toya.

Niemniej zakładzik szczerze polecam. Masaż zwłaszcza........

09:23, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
sobota, 21 lutego 2009
weekendowa TFUrczość radosna (?).

Planów chwilowo brak, żywię jednak nadzieję, że nie nastąpi powtórka z weekendu minionego, kiedy to stan mojej psychozy wykraczał już chyba poza wszelkie unijne normy.

Pozycja embrionalna, kciuk w usta tudzież wypisywanie na luźnych karteluszkach powyrywanych z kontekstu i nietrzymających się kupy kocobołów.
Exemplum? Aleszzz proszzz:

Schylona ku ziemi ginę w neurastenii.

Żyję w wymiarze cieńszym niż nitka.

Siedzę po turecku. Zabijam myśli. Packą na muchy.

Mój margines błędu zapisany gęstym maczkiem.
A gdzie miejsce na erratę?

Proszkuję instynkt życia. Niech przybierze formę kakao.
Potem w krzywo wybudowanych przedszkolach krzywo umalowane panie będą poiły nim krzywo siedzące dzieci.

Pretensje od świata wystawiłam za okno jak śmierdzące buty.

P.S.1. Czy to już poezja czy jeszcze proza? I co najistotniejsze, kto mi to wyda? ;] Bo chyba nie "Pamiętnik literacki".

P.S.2. W razie nawrotu niezwłocznie wezwać lekarza.

18:39, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 lutego 2009
a wszystko przez tłusty czwartek.

Siedzę sama w biurze. W jednej ręce bułka ze szynką, w drugiej ręce pączek ze różą (choć nie lubię!). W tem rozlega się telefon. Pobieżnie trawię pokarm w ustach, upychając go po boki niczym chomik.

- Słucham - cedzę-rzując albo rzuję-cedząc, nie do końca grzecznie.

- Dzień dobry, mówi Alicja Majewska.

Jak jęłam cherlać do słuchawki...
Jak jęłam się krztusić...

W efekcie bez słowa się rozłączyłam.

I teraz nie wiem, co zrobić, Droga Gabi.

14:07, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
środa, 18 lutego 2009
za kulisami rozumu.

W pracy na dzień dzisiejszy napisałam JED-NE-GO maila. Do Alicji Majewskiej (tak, tak, TEJ Alicji Majewskiej od "bo męska rzeeeecz być dalekooo, a kobiecaaa wiernie czekać". O, ironio!
I teraz czekam.
Aż Alicja Majewska mi odpisze.

W kwestii potencjału ludzkiego u mnie nadal bez zmian.

15:17, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
wpis świadczący ewidentnie o tym, iż jego aŁŁŁtorka jest co najmniej o połowę lat młodsza niż wskazuje metryka.

Zadarłam z całym światem.

Nikt nie jest FAJNY.

;]

10:34, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
wtorek, 17 lutego 2009
domowa scenka rodzajowa.

Do pokoju, w którym wtórny marazm miesza się z zapachem ręcznego prania wchodzi Mum. Jej wzrok sygnalizuje zbliżające się gradobicie nad moją osobą. Wypowiada jedno zdanie, w którym dość jasno udowadnia jak bardzo nie mam rozumu.

Moja Mum nie jest Nieczułym Katem.
Moja Mum jest Chodzącą Racją.

I co gorsza, rację ma.

18:01, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lutego 2009
memento mori?

O dzisiejszym pogrzebie powiem tylko tyle, że marsz żałobny w pojedynkę za trumną matki to ból i przykrość musi być potworna. W takich chwilach docenia się chyba dobrodziejstwo rodziny i przyjaciół, prawda?
Czy mi ta wycieczka cmentarna potrzebna była? Wypełniłam służbowy obowiązek, oddając przy okazji szacunek komuś, kogo na swój sposób cenię.
Nie płakałam wcale.
Nie ruszyło mnie nawet to, co się zwykle na pogrzebach śpiewa. Nie! Nie "dobry jezu a nasz panie"! Ani nie "w mogile ciemnej". Bo gdyby to zagrali - szarpnęłoby mną na pewno. Zawsze szarpie... Od prawie 8 lat szarpie... 

Wróciwszy do domu z przekonaniem, że łez natenczas w organizmie swym nie posiadam, popłakałam się rzewnie.

Nad rosołem.

18:59, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 lutego 2009
ekshibicjonizm na sprzedaż.

Mam osobiste problemy z niwelowaniem osobistych problemów.
Że co? Że nieskładne? Za to szczerze jak rzadko kiedy tu.

Mając problemy - nie jem. Tak więc od jakiegoś czasu chudnę, co nie byłoby jakąś większą katastrofą, gdybym sama była ciut większa. No niby są tego plusy. Bo mogę brać udział w sesji zdjęciowej do artykułów o anorektyczkach w Świecie kobiety albo innej Przyjaciółce. Albo możnaby mnie wziąć na wybieg. Choć w moim wieku to już raczej wybieg dla koni. A nawet dla klaczy. Padok znaczy. Wyraźnym minusem tego, iż nie jem, jest wizja wymiany połowy garderoby, bo poruszanie się z podtrzymywaniem spodni w garści jest nieeleganckie i mało komfortowe.

Nocą odwiedzają mnie sny, których już zdecydowanie wolę się bać niż je interpretować.

W lustrze twarz zaszczutego zająca.

Skumulowane emocje, których część wywaliłam z siebie podczas sesji terapeutycznej we Wrocławiu, aktualnie nie mają ujścia i telepią się we mnie jak wiatr w pustej stodole.

O ile raczę się kinem wyższych lotów, tak muzyka, jaką przyswajam w stanach niemałej apatii to że-na-da i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Dziś na winampie poszedł utwór żywcem z Eurowizji 1990. 36 razy poszedł. Policzyłam. Z ciekawości. (Ten sam szlagier nota bene, którego eM nie trawił i po jego wysłuchaniu czuł się zawiedziony znajomością ze mną, bo jak twierdził "na początku sprawiałam wrażenie kobiety naprawdę na poziomie") ;]

A skoro o rozczarowaniu mowa, to moja 10-letnia chrześnica na wuwuwu.nasza-klasa.peel taki ma opis od wczoraj:
ROSZCZAROWANA WALENTYNKAMI :( /pisownia oryginalna/

Ja roSZCZarowana jestem sobOM. I kto ma gorzej, miła panno, hę?!

Nawiasem mówiąc, już wiem, po kim ona taka pusta! SIC!

A skoro tak o Eurowizji to Lidia Kopania nie jest dla mnie nikim innym jak kopią reprezentantki z roku ubiegłego, tyle, że z łagodniejszą facjatą i mniejszym uzębieniem (Izis Dżi jej było - pisownia nieoryginalna). Widać, my, Polacy na błędach się nie uczymy.
Ja na pewno nie, ale to jakby w innej tematyce.

Przesiaduję w pokoju własnym. Z domownikami komunikuję się, mówiąc przez drzwi. Z resztą świata nie komunikuję się wcale.
Ot taki kompletnie pogubiony życiowo legwan.

Jutro dość przypadkowo uczestniczyć będę w pogrzebie nie_własnym, gdzie sobie zupełnie bez ogródek znów poszlocham. Uprzednio nabywając chusteczki higieniczne o delikatniejszej fakturze, bo te, co mam, zbyt mocno podrażniają me lica. Przez co wyglądam, jakby mnie kto śniegiem nacierał regularnie co godzinę.

21:22, pusta_literatka
Link Komentarze (9) »
dość...

łatania życia przestarzałymi filmami!

Rzekła pusta i zaordynowała sobie równie przestarzały teatr.

20:46, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 lutego 2009
"sztuczki".

Nieprawdopodobna alegoria czasu.
Nieprawdobodobna prowokacja losu.
Konia z rzędem za wiarę i optymizm tego o Stefka!

Deklaruję nawet posprzątanie w tym cholernym gołębniku!

<rzuciła garść monet wprost na zardzewiałe tory... hen... frrrrrrrr>

 

 

22:21, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 lutego 2009
"pora umierać".

Wpierw obaczyć początek ;) (tak, tak, ja znów zapomniałam, ja wstawia się film!)

Jeśli starość - to taka!
Świadoma. Pogodna. Zdystansowana. Moralizatorsko-mentorska. By, w wieku 91 lat, móc w pełni władz umysłowych krzyknąć z zawieszonej na drzewie huśtawki: "Zwariowałam. Zupełnie zwariowałam".

Czerń pomieszana z bielą lub mocno od niej oddzielona.
Czajnik z ruchomą rączką. Kubek w kwiatki. Wyszywany obrus. Oszklony ganek. Zegar głośno wybijający godziny. Telefon z tarczą. Kręte schody. Skrzypiące łóżko. Stara biżuteria. Sukienki do kostek.

pora umierać

W jednej chwili zapragnęłam domu z przechodnimi pokojami, mądrego psa i zarośniętego haszczami ogrodu.

Dziękuję, Szaflarsko babciu Anielo!

Zgodnie z nauką.

W wołaczu.

23:22, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 lutego 2009
"rezerwat".

Brud, smród i ubóstwo podane na dosadnej tacy fotoreporterskiego oka.
Akomodacja, alkoholizm, patologia.
Przyjaźń, miłość, zaufanie.
Głupota, ciemnota, naiwność.
Wulgaryzm, przemoc, krew. 
Muzykalnie, trywialnie, namacalnie.

  • Nie wiem dlaczego film zaszufladkowano do komedii obyczajowych, skoro dotyczy trudnych zagadnień społecznych.
  • Nie wiem dlaczego urzekła mnie cholernie przekonywująca, prostolinijna fryzjerka (?) Hanka Be. (znakomita rola Soni Bohosiewicz!)
  • Nie wiem dlaczego kluskę w gardle miałam, gdy praski fotograf przymknął oczy na dobre w swym pożółkło-brązowym zakładzie.

rezerwat

I wielu jeszcze innych rzeczy nie wiem, ale to jakby inny sznurek do pociągnięcia...

21:00, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
środa, 11 lutego 2009
"tulipany".

- Cześć, nie chciałem cię budzić.
- To po co przyszedłeś? Popatrzeć?

- Skąd ty bierzesz tyle siły?
- Z ciebie.

Nowicki jak to Nowicki powalający.
Chyra jak to Chyra męski. Czasem goły nawet. Ca-ły.
Ścieżka dźwiękowa ge-nial-na.
Erotyzm fragmentaryczny.
Przemijanie...
Przemijanie...
Przemijanie...

08:58, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 lutego 2009
mateusz kurcewicz "bezkształty"

niech pani kiedyś przystanie w ciszy
niech pani milcząc siebie posłucha
może już długo coś w pani krzyczy
a pani żyje wciąż niby głucha

może już długo coś w pani płacze
niech pani milcząc posłucha siebie
bo może wszystko można inaczej
a pani tylko wciąż o tym nie wie.

20:34, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
piątek, 06 lutego 2009
torba.

Torba sprzed tygodnia jeszcze nie rozpakowana.
Jej wielkie uszy nasłuchują moich myśli.
A myślę cicho. Bo przyjdzie Zdzicho. I nie śpi licho. 
Otwarta na wpół, łypie na mnie rękawem od starego brązowego golfu, kawałkiem przetartych na pięcie rajtuz, podkolanówką w pomarańczowe romby.
Macha to wszystko do mnie czy woła?
A może kopie?

11:02, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lutego 2009
czwartek, 29 stycznia 2009 r.

„Póki starczy mi świadomości mózgowej, którą szumnie nazywa się intelektualną, będę działał, piórem, głosem, wzrokiem, gestem. Będę robił to, co robiłem dotychczas, marząc, wzdychając do sił nadprzyrodzonych, bym mógł paść w biegu. Być czynnym do końca, spłacać dług, ogromny dług, bo długie życie z pewnością nie jest zasługą żyjącego.
Pytany- odpowiadam: długie życie może być także winą i to poważną, jeśli żyje się głupio”.

Władysław Bartoszewski

_________________________

Dziękuję Ci eM.

18:46, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lutego 2009
nienaoliwienie?

Budzą mnie skrzypiące drzwi.

To noc wchodzi do szafy.

04:12, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi