Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
niedziela, 28 listopada 2010
ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas.

Przedwczoraj byłam na koncercie kapeli Gang Olsena. Blues z mocnym brzmieniem sekcji dętej. Można (a nawet należy) kiwać się w dowolnym kierunku.

Wczoraj byłam na Przeglądzie Polskiej Piosenki. "Pamiętasz była jesień", "Powrócisz tu", "Tańczące Eurydyki".

Płyną gwiazdy jak stulecia,
noc kotary mgły rozwiesza.
Na tańczące Eurydyki
koronkowy rzuca szal.
Rzeka śpiewa pod mostami,
tańczy krzywy cień latarni,
o rozwarte drzwi kawiarni
grzbiet ociera czarny kot.


Dziś jestem w wersji domowej. Słucham starych, łagodnych fraz z sentymentalnymi tekstami. Niczego szybszego niż andante.
Dziś widzę siebie tu:

sypialnia vogue

22:22, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 listopada 2010
odlot Złotych Kaczek.

W pierwszych słowach mego listu donoszę, iż przez kolejne cztery lata będę córcią mamusi polityczki ;) Zważywszy, że to już trzecia aktywna kadencja, to nocnowyborcze oczekiwanie na przecieki weszło całemu domostwu w krew i wszyscy ze spokojem pili herbatę z cytryną.

Herbatę z cytryną trzeba pić, bowiem zima idzie, a nawet przyszła.

Poza tym to trochU mi wstyd. Przegapiłam mianowicie rozdanie Złotych Kaczek! Należy mi się żółta, a może i czerwona kartka, gdyż akurat Kaczkami (bez politycznych wycieczek mi tu!) żyję bardziej niźli Oscarami i w ogóle jestem jakoś lepiej rozeznana w polskim kinie. O wynikach przeczytałam w najszybszym dostawcy informacji wszelakich, we Internecie mianowicie. "Dom zły" zwycięzcą. No niech im będzie. Nie widziałam wszystkich nominacji, nie będę się wymądrzać. Film coby nie mówić, to kawał naprawdę mocnej produkcji. I zdjęcia, i temat, i gra.

Weekend spędziłam w cudnych okolicznościach wrocławskiej przyrody, mając widok z okna na więzienie oraz na szpital dla nerwowo i psychicznie chorych.

11:05, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 listopada 2010
tuż przed ciszą.

Jakoże mam upolitycznioną lokalnie mamusię, żyję wyborami :)

15:31, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 listopada 2010
(wy/z) łuszczona lekcja asertywności.

We wrocławskich Arkadach, w których po prawdzie snobizm straszny panuje, ale odwiedzam z uwagi na sklep green point, napadła mnie pani z morskimi kosmetykami. Nim zdążyłam zaprotestować, pani myła mi rączki w miseczce. Złuszczała z pietyzmem, masowała, nacierała, wklepywała. Kosmetyki z mórz niebelejakich, jeno czukockich, martwych i wielu innych. Z tak wypielęgnowaną dłonią chciałam odejść, ale pani nie zezwoliła. Jęła mi wciskać rozmaite pudełeczka z kremikami, dokładając do zestawu kolejne smarowidła, bo dziś promocja i można sie obkupić za jedyne 499 zł, czyniąc tym samym zapas kremów dla trzech pokoleń do przodu. Kiedy już niemal galerię przesłonił mi stos naręczny, nie wytrzymałam i huknęłam, iż dziękuję! Pani nie dawała za wygraną i jakby głucha, trajkotała dalej. Że zdrowe, że hypoalergiczne, że antystarzeniowe, że wszystkie te lancomy, loreale i cliniki to pic na wodę fotomontaż. Tracąc siły, odparłam, że w takim razie ja się jeszcze przejdę, zastanowię i najwyżej wrócę. TOSIENIEMANADCZYMZASTANAWIAĆpszzzpani!!! - wyrecytowała na wydechu. To pani pięć minut! To inwestycja! To co, pakujemy?

Uciekłam.

Ale myślę, że wrócę.

- Dzień dobry, proszę pani, pani nauczy mnie tych technik? Do życia mi potrzebne. Na już!

12:44, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 listopada 2010
"spiskowcy rozkoszy" czyli "spiklenci slasti".

Luuudzie, jaki ja film zaordynowałam sobie wieczoru minionego.
"Spiskowcy rozkoszy" w reżyserii Jana Svankamajera (nad v ma być ptaszek taki) ;)

Luuudzie. Nie dość, że po czesku, to jeszcze film niemy. Półtora ha bez dialogu, ale z jakim obrazem.

Luuudzie. Jak się otrząsnę, to napiszę więcej. Perwersja, wyuzdanie, psychologia. Zabity kogut, stuknięta listonoszka, cierpiąca lektorka, sprzedawca gazet, fascynat kiziu-miziu. To tak w skrócie.

A w tematyce Narodowego Święta Niepodległości, to ja wczoraj biernie uczestniczyłam w przedstawieniu szkolnym oraz występowałam w charakterze jurorki w Festiwalu Pieśni Patriotycznej.

O mój rozmaryyyyynie rozwijaj sieeeeeeee.

21:53, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 09 listopada 2010
z potrzeby ciała, duszy i funduszy...

nowy projekt ruszy(Ł).

Nie tu, a tam.

Tatam :)

20:43, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 listopada 2010
rozwód po polsku.

Człowiek raz na ruski rok zabłyśnie polotem, prawda, i wiedzą filmową, wysmaruje recenzje, to mu wytkną paluchem, że za mądre ;P

To dziś będzie tu jak zwykle! Acz religijnie. Jakieś 2 tygodnie temu całkiem nieprzymusowo poszłam ja sobie do kościoła. Dom Boży znany mi z czasów licealnych, stąd sentyment. Wdepnęłam w sam środek różańca. Wszyscy zamodleni, obok mnie starszy pan, ja wzrokiem po freskach i innych łukach. Więc ów pan dał mi kilka koralików złączonych krzyżykiem (co, jak się później dowiedziałam, było koronką). Jakoże nie bardzo umiałam sie tym posługiwać, speszona postanowiłam opuścić ów przybytek, oddając panu koraliki. Pan odmówił przyjęcia, podarowując mi je na zawsze. Że niby rzadki egzemplarz, że ważny, yyyyy zdębiałam. Ale wzięłam. Jest w aucie. Jakby co.

Założyłam sobie pewną stronkę, ale zapomniałam do niej hasła. Tak tak Pierwsza, to ta co myślisz ;)

Ponadto od kilku dni strasznie u mnie wieje. U was też? Ciepły ten wicherek, jednak nazbyt porywisty. Koki mi burzy w drodze do pracy. Moja prababcia miała na to teorię. To znak, że ktoś we wsi się powiesił. Huuuuuuu. Po tak trzeźwym zdaniu, miałam pół nocki z głowy. Z głową pod pierzyną. A umysł pracował. Tworzył i wizualizował. Że to pewnie stary Ferenc dynda w swojej stodole lub nieco przygłupawy syn Kędzierskich w szopie. Zawsze uśmiercałam wiejskich chłopów. Nigdy baby, dziwne.

A skąd tytuł wpisu? - ktoś prychnie. Ano z poniższego komentarza cwanego pana prawnika, któren to uprzejmym był ospamować mi Graciarnię swą reklamą. Nie usunęłam, bo a nuż się komuś linki przydadzą, czego, rzecz jasna, i sobie i Państwu nie życzę ;)

18:57, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 listopada 2010
losy Kaspara Wam nie w głowie, to o honorze będzie.

Niektórzy ludzie go nie mają.

Dziękuję za uwagę.

13:52, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi