Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
niedziela, 30 grudnia 2007
nierówny pojedynek.

Pan z radia zapytał mnie, czy mam już odprasowaną kreację?

Na co ja mu odpowiedziałam, że wełnianych skarpetek się nie prasuje, idioto!

A on w odpowiedzi puścił "żegnaj lato na rok" z rep. Sośnickiej.

Poddałam się ;]

12:56, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
piątek, 28 grudnia 2007
pusta była chora, poszła do doktora...

A ściślej do dwóch, gdyż w gabinecie zastała małżeństwo stomatologiczne (pani żona dentysta i pan mąż sadysta, protetyk znaczy). Pusta stanęła ze strachem w oczach, bo tuż przed wejściem JeszczeNieMąż roztoczył przed nią malowniczą wizję borowania, wiercenia, wyrywania... A główna poszkodowana nigdy wcześniej problemów z uzębieniem nie miała, przez co była rzadką bywalczynią tychże salonów, przez co zachowywała się nieco dziwnie. Dziwnie acz dumnie, wszak z niebelejakim problemem tu przyszła: ząb mądrości jej rośnie!

Na fotel zaprosił (nie wiedzieć czemu) pan protetyk i jął grzebać w dostojnej szczęce. Literatki, nie swojej! Po czym wydał z siebie głośne i przeciągłe "hmmmmmmm". Zawołał panią żonę, która też pozaglądała i rzeczowo stwierdziła, że dziwny z literatki przypadek.

Hmmmm - pomyślała zainteresowana. Do najnormalniejszych nie należę, ale co ma do tego szczęka? I tu pan protetyk objaśnił, że po pierwsze primo literatka ma zapalenie dziąseł, a po drugie primo, że owszem, wyrzyna jej się na końcu ząb, jeno to jest ząb z tak zwanego uzębienia stałego, który powinien być tam od jakiś osiemnastu lat!

Mówcie mi mutant.

___________________

Jest się z czego śmiać! ;]

11:51, pusta_literatka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 27 grudnia 2007
i po świętach.

W te święta najadłam się dość sporo.

Ibupromów!

Gdyż ponieważ ząbkuję! A co za tym idzie całą dolną szczękę mam opuchniętą, obolałą i źle znoszącą wszelkie strawy. Oprócz strawy duchowej...

Toteż pod choinką znalazłam:

  1. Grażyna Plebanek "Przystupa"
  2. Grażyna Plebanek "Pudełko ze szpilkami"
  3. Andrzej Stasiuk "Jadąc do Babadag"
  4. Hanka Lemańska "Aneczka"
  5. Stefania Grodzieńska "Nie ma z czego się śmiać".

No właśnie, nie ma z czego się śmiać, proszę Państwa! Zęby jak goście, kiedyś wyjść muszą ;]

17:18, pusta_literatka
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007
rozrzutna.

Wszystkim pożyczę wesołych świąt.

10:03, pusta_literatka
Link Komentarze (6) »
sobota, 22 grudnia 2007
finis coronat opus.

Miał kto z Was w domu (lub koło domu) mężczyznę piszącego pracę magisterską? Nikt nie ma gorzej od niego, cooo? ;]

Trzeba pocieszać, wspierać, głaskać, chodzić na palcach, mówić obniżonym głosem, przytakiwać, ustępować, parzyć kawę z mlekiem, herbatę z cytryną, podawać magnez i inne dopalacze. I co najważniejsze, pod żadnym pozorem nie inicjować rozmów o tematyce hedonistycznej (wycieczka na Karaiby, weekend w Koziej Wólce, sylwester na Bahamach, karnawał w Rio) - te czynności mają miejsce przy bezpośrednim obcowaniu z głównym poszkodowanym.

Trzeba wykazywać ciekawość względem tematu pracy, dzwonić i pytać o treść kolejnych dwóch zdań szóstego rozdziału, słać sms-y z zapytaniem o samopoczucie rano, wieczór i w południe, w międzyczasie pytać o treść podsumowania - te czynności mają miejsce na odległość 200 km, jaka dzieli pustą_literatkę od głównego poszkodowanego.

Ale to wszystko, mili Państwo odeszło z dniem 21 grudnia roku pańskiego 2007 o godz. 15 do annałów historii. W niebyt odeszło. Stało się przeszłością.

Oto bowiem wczoraj w gmachu pewnego abstrakcyjnego wydziału Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza JeszczeNieMąż stał się magistrem.

Kto wie, może teraz będzie dErektorem. Z zawodu na przykład ;]

A ja będę JeszczeNieŻoną dErektora. Przyjęcia, bankiety, pióropusze, boa wokół szyi, złoto na rękach, brElantyna we włosach...

20:22, pusta_literatka
Link Komentarze (13) »
czwartek, 20 grudnia 2007
ogłoszenia parafialne.

Dziś ok. południa przy kasie nr 3 w markecie eurocash zostało zgubione zdjęcie dowodowe pustej_literatki. Toż samo, do którego literatka tak bardzo się przygotowywała.

Szanowna mamusia, której owo zdjęcie wymskło się zza szybki portfela prosi uczciwego znalazcę o zwrot.
Czeka nagroda: puszka miazgi bakaliowej na kutię, rolowany, obracany kaledarz z panoramą naszej mieściny na rok 2008 oraz importowany z Wybrzeża Kości Słoniowej opłatek biały ;]

To raz, a dwa to alem zła!!!

Toteż chciałam bardzo serdecznie z tego miejsca podziękować pewnemu wydawnictwu, które w terminach się zmieścić nie może, gdyż nie przewidziało "dużego zainteresowania i wyrównanego poziomu..."! I takimiż głodnymi kawałkami argumentuje swoją opieszałość. Dziękuję za kolejną dawką błękitnoróżowych złudzeń, którymi sobie pooddycham przez następne półtorej miesiąca, z ręcami związanymi, bo regulaminy, bo klauzule, bo tak!

Tym niemniej najadłam się nadziei. Dawka końska. Prosto z wiadra. Nie wiem, czy tak przepełniona w ogóle zdołam upchać w siebie 12 dań wigilijnych. A gdzie miejsce na wódkę?

A teraz w ramach protestu zamierzam się powiesić tuż nad progiem w charakterze jemioły.

P.S. Można się śmiało PODE mną całować! ;]
19:04, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
po_suplement.

Wziąwszy pod uwagę dociekliwość czytaczy " i co, i co?", odpowiadam, że stanęłam na wysokości zadania. Przeleciałam wraz z Kolegą dErektorem długą listę uczestników nazwisko po nazwisku.

Wzrokiem.

09:49, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
środa, 19 grudnia 2007
suplement.

Zapomniałam była dodać, że na minionej imprezie Kolega dErektor na godzinę przed przeglądem pastorałek podszedł do mnie i rzekł:

- Może na wszelki wypadek przelecimy wszystkich uczestników, co?

Hm. I co było odpowiedzieć na takie dictum?! Od kolegi, ale jakby nie patrzeć dErektora przełożonego ;]

P.S. A wszystkich uczestników ponad czterdziestu! ;]

18:08, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 18 grudnia 2007
sprawozdanie raz!

Całość odbyła się bez większych wpadek, zastrzeżen i poślizgów, (za wyjątkiem ślizgawki na górce obok) przy temperaturze -3 o godz. 19 . Dostałam w przydziale nieco zabudowany namiocik przy scenie, toteż wiało mi tylko od frontu. Oczywiście odziałam się odpowiednio grubo, co dostarczyło mi już na wstępie od pana technicznego komplementa niebanalnego, który to pan techniczy rzekł:

- (tu padło moje imię) powiedzmy, że pusta_literatko, wyglądasz dziś jak junkers. (błehehe)

Zamknęłam się w sobie, nie wiedząc, co począć: czy czekać na darmową dostawę gazu czy na przeczyszczenie mi dyszy?! ;]

Stan Borys. Hm. Liryczny i upoetyzowany. Unorwidzony zbyt mocno jak na takie masówki. I skakać nie było przy czym, nad czym ubolewałam, bowiem ja na koncertach należę do grupy pchającej się łokciami pod scenę i skaczącej radośnie i drącej ry... buzię znaczy na cały regulator (bez względu na znajomość tekstów czy nie). Na Annie można było co najwyżej zrobić falę ze wspomaganiem rąk. Nuuuuda. Jeśli zaś chodzi o moją wyczekiwaną Jaskółeczkę uwięzioną, to wersja Borysa sprzed lat 30. na CD jest lepsza niż wersja Borysa 65-letniego na żywo. Smutne, ale tempora mutantur...

Jakoże rum z Czech nie dotarł na czas, o imbirze Frosiowym przeczytałam post factum, zmuszona byłam raczyć się grzańcem marki... no właśnie nie wiem jakiej, tani sikacz a'la cherry ze szczyptą cynamonu, chyba Kopnięcie Bizona! I kopnęło... Aj, bo pić kazali, póki gorące, bo inaczej nie rozgrzeje od wewnątrz i na nic taka robota. Kolega dErektor był mi zakupił nawet jedną kolejkę we firmowym kubeczku specjalnie na to święto wyprodukowanym we fabryce ręcznie zdobionej porcelany w Koluszkach Środkowych. I ja  kubeczka pilnowałam jak oka w głowie własnej. Pilnowałam. Pilnowałam.

Po czym do domu wróciłam bez kubeczka, za to z trzema rolowanymi kalendarzami także drukowanymi na tę okoliczność we fabryce drukarskiej imienia Jana Gutenberga w Szalejowie Dolnym.

Pod pachą.

14:14, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 17 grudnia 2007
dzień lenistwa...

... dziś obchodzę. Skromnie, w ciszy, w odosobnieniu.

Tylko ja i on - mój leń. Leżymy obok siebie odprężeni niczym kochankowie po bardzo udanym zbliżeniu. Ja w pozycji horyzontalnej, on na lewym boku.

Prozaicznie i bez żadnej magii.

A już na pewno bez magii świąt.

18:07, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 grudnia 2007
relacja.

Z lenistwa posłużę się cytatem nieocenionego  Andrzeja Waligórskiego:

Wieczór autorski Dreptaka

to nie był - powiedzmy - szczyt szczytów:

nikt nie śmiał się, nikt nie płakał

i nikt nie umarł z zachwytu.

;)

____________

Ale dziś sprawa wygląda gorzej, bowiem resztę dnia, cały wieczór i kawałek nocy spędzę na mrozie pod gołym firmamentem. Nie, nie wygonili mnie z domu! Uczestniczyła będę w imprezie hucznej artystyczno-kreatywnej. Będę tam oceniała, pisała i dawała... Problem mam jednak z odzieniem, żeby nie z(a)marznąć wszak.

Na próbę ubrałam pięć swetrów, ale mnie się wówczas płaszczyk nie domyka. W biuście zwłaszcza ;P Mama radzi onuce. Spróbowałam. Jednak owinąwszy flanelową szmatą stopy z podwójnymi skarpetkami, nastąpiły trudności z ulokowaniem tychże w butach ;]

Co robić, Droga Gabi?!

No przecież jak ja całą nadzieję zainwestuję w rum, jaki sobie kazałam sprowadzić przez miedzę z Czech na tę okoliczność, to źle się dla mnie skończy! Wiem, co mówię, bowiem razu pewnego zatrułam się tym specyfikiem. Ojezuuuu, tak zatrułam, że do niedawna nie byłam w stanie nawet przełknąć czekoladki rumowej ;/

P.S. Na wieczorku Stan nie odśpiewał "Jaskółki", gdyż odśpiewa ją dziś na scenie. Omdlenie więc pustej_literatki jest wciąż prawdopodobne.

16:05, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 grudnia 2007
wieczór autorski.

Sprawa jest poważna. Dzisiejszy wieczór spędzam w towarzystwie Stana Borysa, proszę Państwa. Zostałam oddelegowana bez znajomości szczegółów, gdyż jak zwykle szczegółów nie zna nikt. Nie wiem, jaką rolę będę tamże pełnić: dziennikarki? piosenkarki? statywu? czy może po prostu uśmiechniętej panienki od parzenia herbaty? (samowarki?)

A jak już nieco się z gwiazdorem spoufalę (przejdziemy na Ty, wymienimy się numerami komórek oraz e-mailami, Stachu wyciągnie z nesesera albumy rodzinne i opowie co pikantniejsze szczegóły z życia swojej prababki), to ja bezpardonowo poproszę o odśpiewanie "Jaskółki".

I wtedy najprawdopodobniej z wrażenia zemdleję albo, co gorsze, czarny sztylet wydarty z piersi wiatru przebije me serce na wskroś i skonam.

Optymistycznie się jednak z Wami nie żegnam ;]

13:07, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
czwartek, 13 grudnia 2007
świat kobiety. listopad 2007.

1. Żeby w ogóle poprawić sobie nastrój późną jesienią, należy zdecydowanie zmienić wystrój pokoju i zakupić choć parę drobiazgów w kolorze a-ma-ran-tu! Na przykład poduszki z weluru z kryształkami, dekorację na okno z plastykowych kamyków. Dla siebie zakupić broszkę w kształcie ważki lub szpilki lakierki z zaokrąglonym czubem. Oczywiście w kolorze a-ma-ran-to-wym!

Kolor amarantowy wygląda mniej więcej tak, więc ja może poszukam w dalszej części pisma innego poprawiacza humoru.

2. Futerko to najmodniejszy akcent tego sezonu!

3. Zdecydowanie nosi się też paski: cienkie ze skaju, szerokie plecione z miękkiego plastyku, w błyszczącą złotą krateczkę, z brokatowym wzorkiem.

4. Damski garnitur na różne okazje. (Ten artykuł jakby mało mnie dotyczy, bo ja w garniturach chodzić nie muszę i obym nie musiała, proszę Cię o to, o Boże!) Jakby mi tak przyszło pracować np. w banku i nosić dzień w dzień białe bluzki i garsonki to, oprócz tego, że narobiłabym manka, to wyrzuciliby mnie za niefrasobliwość stylową i ogólne niezdyscyplinowanie wyglądowo-poglądowe.

5. Są przepisy na maseczki: ziemniaczana do cery szarej,  z żółtek dodająca blasku, twarożkowa dla suchej, ogórkowa dla ziemistej. Hmm... A jak ja aktualnie mam cerę każdą po trochu, to wymieszać wszystkie składniki i nimi obrzucić oba lica na nieco dłużej?

6. 107 porad jak zaoszczędzić. Do starej spódnicy należy doszyć aplikacje (kwiaty), które można kupić w pasmanterii. Jeśli chcemy, by ta sama spódnica, w której chodzimy w dni powszednie po bułki, a w dni odświętne do kościoła, stała się nagle wieczorowa, należy doszyć u dołu taśmę z ce-ki-na-mi. Innymi słowy, wszystko, co mamy stare, nie oddajemy do kontenerów z naklejką PCK, jeno ozdabiamy świecidełkami różnej maści i wyczarowujemy w oka mgnieniu sylwestrową kreację. Świetnie, tylko, że ja do pasmanterii nie wejdę, bowiem widok miliardów guzików w koszyczkach na całej szerokości lady, wywołuje u mnie odruch wymiotny. Tak mam i nie znalazłam jeszcze pomysłu na terapię własną ;]

7. Co jeszcze? Aaa, dowiedziałam się, że kształt mojej pupy jest marzeniem wielu kobiet (prawda tooo? ;]) Ale ale, niestety może się na niej pojawić cellulit. Ekspert od zdrowia i urody radzi mi jogę, jogging, wymachy nogami, nożyce, przysiady oraz wchodzenie i schodzenie po schodach. Wobec powyższych zaleceń, no i w obawie przed pomarańczową skórką, głęboko rozważam przeprowadzkę na ostatnie piętro Pałacu Kultury i Nauki - nim rano pokonam tysiące stopni w dół, będę musiała wracać na obiad, który spożyję bez cienia wyrzutów, że coś szpecącego mnie się odkłada na tyłach. (Bliżej mi było do wrocławskiego poltegoru, ale zburzyli gmaszysko).

8. I krzyżówkę rozwiązałam. W dziale takowym pracowałam, to umiem. Biegle poruszam się w środowisku haseł: krzyżowkowa papuga - ara (lub kakadu, rzadziej żako), cyganka z Chaty za wsią - Aza, kurtyzana Zoli - Nana, brat Kaina - Abel, biblijny bratobójca - Kain, obok mamy - tata, obok taty - mama, itympodobne...

Wyszło mi hasło: korale. I ja to hasło do nich wyślę! Wcześniej nie mogłam, gdyż byłam pracownikiem podobnego  wydawnictwa, a pracownicy nie mogą brać udziału w konkursach. I moja mama nie mogła, bo była mamą pracownika, i babcia też nie mogła, bo pracownik był jej wnuczką.

Zastanawiają mnie jednak nagrody: Produkty Roku 2007: vegeta, szampon elseve, lakier taft, domestos, pronto (kostka do wc), goplana gorzka marcepanowa, brait oraz impresja truflowa z zielonej budki i mrożonka zupy grzybowej z hortexu! Oni mi tę ewentualną paczkę przywiozą helikopterem, coby część nagrody nie uległa rozpuszczeniu? Czy przywiezie klasyczny kurier i nim paczuszka do mnie trafi, zwiedzi pół Polski? Nie wytrzymałam i do nich napisałam (z anonimowego maila przeznaczonego do takich głupot). Po niespełna dwudziestu minutach otrzymałam odpowiedź:

Droga czytelniczko, cieszymy się... (ble ble ble). Zamiast lodów Zielona Budka i mrożonek Hortex, zwycięzcy otrzymają pucharek i notesik Hortex.

Uspokoili mnie, nie powiem.

9. Absolutny hit numeru! Erotyczne gadżety dla dwojga! Wśród nich: wibrujące jajko (Twoje zadanie to włożyć je do pochwy. On nastawia tempo i steruje twoim podnieceniem, aż do szczytu. Cena 59 zł.), krążki z cukierków, maseczka i pejcz, pierścień erekcji, a także wibrator-pingwinek (Wygląda bardzo niewinnie, ale dzięki niemu poznasz, czym jest megaorgazm. Niech partner masuje nim okolice waginy. Cena 69 zł.)

Kto to, kur**, pisze?!

10. Gratis płyta: Pascal po prostu gotuj! A tam przepisy iście proste: tartiflette tudzież gnocchis dyniowe w niebieskim sosie, do przyrządzenia których musiałabym chyba zjechać pół Europy i pół Azji Mniejszej w poszukiwaniu produktów.

Tyle.

Drogi bloxie!

Czy ja zostanę wyróżniona przez Państwa portal jako autorka najdłuższej notatki w historii blogów? I będzie ze mną wywiad?

Droga pusta_literatko, jak to się zaczęło?

Więc (nie rozpoczyna się zdania od więc, ale że zestresowana będę, to zacznę). Więc zaczęłam pisać tę notkę 1 listopada 2007. Był ciepły, jesienny wieczór. Wróciłam właśnie z cmentarza, gdzie tysiące lamp oświecało miasteczko zmarłych. Utonęłam w wygodnych fotelu wyściełanym zszarzałą lamą, wzięłam do ręki bieżący numer kobiecego pisma, do drugiej pióro marki parker i jęłam pisać...

A teraz, Państwo pozwolą, udam się na fotel streszczać numer grudniowy. Może poradnik domowy? ;]

11:30, pusta_literatka
Link Komentarze (12) »
środa, 12 grudnia 2007
cytaty znanych i nieznanych ;]

*

... zwierzył się liptonowi Najsztub.

Wiele decyzji podejmuję pochopnie, potem tak gmatwam, że sama nie pamiętam wersji pierwotnej ;]

                     parafraza pustej_literatki, http://graciarnia.blox.pl/html

A Ty? Lub Ty?

_______________________

* wersja najładniejsza spośród czterech, choć klawisze Adama Sztaby też są mi bliskie...

15:03, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 10 grudnia 2007
nie wiem.

Nie wiem, dlaczego nie działa mi ikonka wstaw/edytuj link. Ta obok też nie działa ;(

Nie wiem, jak wstawić film z jutuba, a bardzo bym chciała. Flygymutrze-Szyszkowniku, pomóżcie ;)

Nie wiem, co śniło mi się tej nocy, ale zerwałam się na równe nogi, zapaliłam lampkę i zaczęłam machać kołdrą, jakbym chciała coś z niej wytrzepać. Podczas czynności tej niechcący zrzuciłam z ławy podręczny zeszyt w twardej oprawie, ołówek o symbolu B4, Władysława Stanisława Reymonta (nie dosłownie!), kojąco-nawilżający krem do rąk z alantoiną i prowitaminą B5 oraz okulary lecznicze o dioptriach: P  -1,25, L  -1,00.

Była 2:28.

Co robić, Droga Gabi?!

Tylko mi nie pisz, Droga Gabi, że powinnam posprzątać na ławie własnej!

                                                          Zro_spaczona ;]

18:07, pusta_literatka
Link Komentarze (9) »
sobota, 08 grudnia 2007
w pierwszych słowach mego listu... ;)

W pierwszych słowach mego listu dementuję plotki o oświeceniu całego mikołaja naszego miastowego.

Oświeconą to on ma tylko laskę ;]

W drugich słowach mego listu pragnę przytoczyć fragment SMS-owej relacji z dnia mikołaja, jaką dostałam od Kubka Jazzu:

"Mikołaj mnie olał aż chlupie,

niegrzecznych chłopczyków ma w dupie".*

Podmiot liryczny w tym dwuwersie przedstawił dość jasno stosunek mikołaja do siebie samego. Relacja jest zwięzła, rzeczowa, mocno zwizualizowana. Na pierwszy plan wysuwa się osobisty osąd podmiotu mówiącego, który w drugim wersie wyrażony w liczbie mnogiej, jest chyba celowym zabiegiem poetyckim. Pojawiający się dwa razy w utworze kolokwializm językowy nie razi aż nadto czytelnika, bowiem wypowiedź ratuje rym męski (aa: chlupie - dupie) z wyraźnie zaznaczonym akcentem oksytonicznym. Wartość tegoż dziewięciozgłoskowca wzmacnia wyszukana onomatopeja oraz okolicznik miejsca w puencie. trzeźwej_puencie! (sic!)

No co, tylko Herbert godzien analiz?

W trzecich słowach mego listu pragnę donieść, że po telefonicznym instruktażu maminym, z której szuflady wyciągnąć zamrożoną fasolkę po bretońsku na obiad, rozmroziłam flaki ;P

________________________

*Musiałam i już. Wiem, prawa autorskie ;]

19:48, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
piątek, 07 grudnia 2007
starość.

"Pierś moja coraz słabiej oddycha,

krew moja coraz wolniej płynie,

w sieci zmarszczek i pajęczynie

leżę spętana i cicha".

                                    Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Babka".

Wątłe ciała zawinięte w nietwarzowe koszuliny.

Zwiotczałe ręce, które nawet nie mają siły, by się unieść na wysokość nosa i odpędzić siedzącą na nim muchę.

Mętny wzrok wpatrzony w popękany sufit.

Miażdżyca. Cukrzyca. Demencja. Alzheimer.

Radość życia uchodząca z nich wraz z chronicznym kaszlem, częstym moczem, obumarłym naskórkiem. 

Obraz wołający o pomstę do nieba. A niebo ich nie chce. Jeszcze...

________________________________

Dlaczego ja o tym?

Bo mam taką babcię, która na szczęście leży w swoim domu rodzinnym. Po obejrzeniu wczorajszych reportaży z (o, ironio!) domu spokojnej starości w Radości wiem, że to słuszna decyzja.

tu  i  tu

Panie opiekunki z panią kierownik na czele wysłałabym z lubością w kosmos. Bez tlenu i kanapek.

11:51, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 06 grudnia 2007
o tempora, o mores.

7:20 budzi mnie telefon. Stacjonarny, więc raczej nie do mnie:

męski głos: dzień dobry. Ja w sprawie oświecenia mikołaja.

ja: yyyyy <zaspana, zła, nie bardzo wiedząca o co chodzi> słucham?

męski głos: ja w sprawie oświecenia mikołaja, rozmawiam z panią X?

ja: <zaspana, zła, nie bardzo wiedząca o co chodzi> nie, z córką.

_______________________

Dobre pięć minut siedziałam na dywanie, zastawiając się, po co oni chcą oświecać mikołaja i w ogóle jak? Złapią pierwszego lepszego i walną mu prosto w oczy: Słuchaj stary, pora Cię oświecić. Ty tak naprawdę nie istniejesz!?

Aż na moment wpadła do domu mama i oświeciła córuś:

Otóż, sprawa dotyczy podświetlenia wielkiego mikołaja, który stoi u nas w mieścinie ;]

______________________

Tak to jest jak człowiek światły <sic!> ;P bierze się o świcie za interpretacje rzeczy błahych ;P

 

 

10:03, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
wtorek, 04 grudnia 2007
epidemia.

Mama zarażona w stopniu najcięższym. Właściwie to pierwsze, najgroźniejsze stadium choroby.

Tato zarażony w stopniu średnim. Stan podgorączkowy.

Ja zarażona w stopniu lekkim. Faza przejściowa, końcowa. Pacjent prawie wyleczony.

wuwuwu.nasza-klasa.peel.

______________________

Historia choroby wraz z wnioskami pustej_literatki jutro.

Zdjęcie rentgenowskie też ;]

09:37, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
niedziela, 02 grudnia 2007
litania loretańska, czyli pusta_literatka jako gość niedzielny.

W kościele na wsi byłam. Bardziej z przyzwoitości i szczególnej intencji niż z przekonania. Tamże załapałam się na wystawianie świętego sakramentu i cały kompleks obrządków związanych z tym wystawianiem, co nie powinno mnie już w sumie dziwić, bowiem zawsze, za-wsze, zaw-sze  ilekroć zjawiam się w domu bożym, msza kończy się podniesieniem hostii, równoznacznym z podniesieniem mojego ciśnienia. Nie trudno się domyślić, że ten fragment mszy mierzi mnie najmocniej, toteż wynudziłam się jak mops, szarpiąc raz po raz kuzynkę za rękaw, pytając, ile jeszcze. Ta uświadomiła mi szeptem, że potem będzie różaniec, bo to pierwsza niedziela miesiąca. Nie zemdlałam chyba tylko dlatego, że zapach kadzidła wdarł się w moje nozdrza, co z kolei wywołało w organizmie salwę kaszlu z kichaniem na przemian.

Po czym nastapiły ogłoszenia duszpasterskie. Najpierw ksiądź powiedział, że 16 grudnia będzie spowiedź powszechna, więc parafianie mogą jeszcze spokojnie przez dwa tygodnie grzeszyć. Potem ksiądz powiedział, że za tydzień będzie, cytuję "zbiórka ofiar do puszek". I ja sobie to zwizualizowałam, niestety ;)

A co potem z tymi puszkami ofiar pełnych?

Eksport na Ukrainę? (bo to dla nich kwesta)

Czy od razy utylizacja?

Wieżo z kości słoniowej, módl się za nami ;]

20:49, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
sobota, 01 grudnia 2007
grudzień.

Wspomnień czas.

Zapachów czas.

Herbaty czas.

___________________________

W filiżance smak pomarańczowo-goździkowy z kroplą miodu.

We mnie spokój.

Za oknem biało.

19:56, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi