Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
czwartek, 29 marca 2012
być jak Pippi Langstrumpf.

Matkojakapogodaaaaa.

Cały tydzień słonecznie było, to nie, ja dziś, kiedy leje i jest buro postanowiłam wywietrzyć mieszkanie, otwierając balkon na oścież. Jak wrócę po pracy, to kurtkę zdejmę chyba dopiero przed pójściem spać. Wcześniej zbierając wodę z balkonu oraz ze salonu.

W ogóle będąc młodą żoną wpierw zrobiłam pranie bez proszku (za to z płynem, więc pachniało świeżością), wczoraj zaś bez wody (w sensie, że kurka nie przekręciłam, to się pralka zbuntowała i postanowiła nie ruszyć na sucho). MążWłasny przewiduje, że następne pranie puszczę bez prądu.

Nie zaprzeczam, bo kto wie. 

Ponadto MążWłasny snuje plany majowe w związku z rocznicą ślubunaszegopowszedniego i nie bardzo wiem, jak mu oznajmić, że zasadniczo każdy (absolutnie każdy) weekend spędzam na uczelni. Przez to cholerne euro 2012! Bo czerwiec ma być tylko dla kibiców i gości zagranicznych. Studentów z mniejszym refleksem edukacyjnym Wrocław zaprasza we wrześniu.

Czyli mnie. Bo nie dam rady wyrobić się w miesiąc! Mam na głowie pracę, męża i cały wachlarz zainteresowań, którym oddaję się w wolnych chwilach. 

Zresztą na co mi te studia. Kolejne w dodatku. I tak skończę w Szwecji. Jako przewodniczka po domu Pippi Langstrumpf. Dla znajomych Pończoszanka.

Nie, nie znam szwedzkiego, ale mam piegi ;> 

pippi 

 

16:12, pusta_literatka
Link Komentarze (12) »
niedziela, 25 marca 2012
niedzielnie.

Jak widać u nas w rodzinie nie tylko mnie cechuje życiowe roztargnienie. Mamusia już wczoraj w związku ze zmianą czasu postanowiła sobie zegarki przestawić.
Przestawiła. Wstecz.
Dzięki temu wstała dziś o 7.00, czyli o 9.00, dziwiąc się, że jest strasznie wyspana oraz, że tak z rana słonko świeci, więc szkoda dnia na leżenie. 

Ja dla odmiany nie przestawiłam kiedyś zegarka jesienią, co spowodowało, iż na uczelnię przyjechałam o godzinę za wcześnie, zdumiona opustoszałymi tramwajami i brakiem portiera w miejscu mojej edukacji.

Geny, Panie!

Tymczasem wczoraj byłam na wernisażu oraz w teatrze. Tymczasem dziś jest tak pięęęęknie, że poszłabym choć na balkon. Jest jeden mały problem. Na balkonie suszy się pranie. Z piątku. No i umówmy się, że mój balkon to nie rozpostarty na pół wieżowca taras. Albo ja, albo pranie. 

Ktoś chętny pozbierać? 

12:58, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 marca 2012
slang gimnazjalny.

Dziś zmuszonam byłam wrócić do dom PeKaeSem o porze, kiedy to kwiat młodzieży uczącej się również wraca do dom. Czytanie książki utrudniał mi dialog dwóch rosłych panien zza tylnego siedzenia. Dialogi o chłopakach, czemu dziwić się nie sposób, wiosna wszak przyszła. 

I w którymś momencie padło stwierdzenie, że "ona ma na niego wyjebane".

Czyli, że co ona? Nie chce go? Ignoruje? Przysięgam, nie wiem. 

19:30, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
środa, 21 marca 2012
"wiooosna chodzi po drzewach, wioooosna piosenki śpiewa..."

Z okazji pierwszego dnia wiosny:

  • zapłaciłam karę biblioteczną w wysokości 41 (słownie czterdziestu jeden) złotych polskich,
  • zrobiłam naleśniki z warzywami w sosie śmietanowo-pomidorowym,
  • zjadłam 10 (słownie dziesięć) sztuk ptasich mleczek marki milka (konkurencja godna wedla),
  • wklepałam w siebie maseczką antystresową marki ziaja.

Acha, rozchwiał mi się stosunek do moich studiów. W zasadzie nie ma go wcale. Jakby i studiów nie było. A przecież są! Cztery egzaminy plus obrona pracy. Póki co tak naprawdę mam tytuł.

Ścieżka dźwiękowa z "Muppetów" przyjemna. Zwłaszcza taki jeden kawałek jazzowy. 

18:02, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2012
druga odnoga bloga.
14:36, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 marca 2012
Peppy Miller.

Wczorajsze święto część żeńska zakrapiała winem różowym, męska piwem złocistym. Kolektywnie natomiast spożywaliśmy sery żółte na tak zwanej zimnej płycie. O ile sery smakowały wybornie, tak ich aromat przypominał zapach stóp chłopa pańszczyźnianego całodobowo okutanych filcową onucą we gumowym bucie. Ponoć takie są najlepsze. (nie onuce, a sery!). Tak się je na paryskich salonach.

MążWłasny z takim naręczem kwiecia do dom przyszedł, że omal w futryny się nie zmieścił. (Obfotografuję, jak baterie naładuję). Wyrafinowany bukiet z moimi ulubionymi tulipanami teraz  dumnie przyozdabia komodę.

Wrócił temat meblowania. A ściślej szafki, szafy, słupka na buty, których mam(Y) w ilościach przemysłowych i oczywiście wszystkie absolutnie są mi potrzebne. Z braku czasu, szukam w necie, prowadząc radosną korespondencję z działami handlowymi o wymiarach, frontach, ewentualnych przeróbkach. Podpisuję się przy tym z imienia i nazwiska MężaWłasnego, bo to z jego konta nadaję allegrowego. Niezbyt to bezpieczne, bo jako kobieta nieposiadająca własnego konta, jestem ciągle na cenzurowanym: kochanie, a co to za botki w ulubionych? wrzucałaś w allegro czekoladową torebkęęęęę? przecież masz już siedem. I tak w kółko ;>

A, i zgubiłam czapkę. Albo mi ktoś ukradł. W kręgu podejrzanych znajduje się doktor akupunkturzysta, co mnie każdego poniedziałku kłuje. W zamian kupiłam kapelusik, bo przecież w marcu jak w garncu. Zdaniem MężaWłasnego wyglądam w nim jak Peppy Miller z "Artysty":

 peppy

A teraz prywata: BARDZO, ale to bardzo potrzebuję pomocy kogoś znającego się na HTML-u. I na szablonach. I na przeróbkach graficznych.

Proszę o kontakt: pusta_literatka@gazeta.pl

 

19:37, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 marca 2012
marcowe postanowienia kobiece.

Jako kobieta w wieku Balzakowskim z dniem dzisiejszym postanawiam zmienić nawyki żywieniowe. Teraz to już tak serioserio. No wiem, z marchwianką mi nie wyszło, ale teraz odziewam się w pancerz silnej woli i zaczynam żyć w zgodzie z rytmem wg Stefanii Korżawskiej. Pani ta wie, że wino daktylowe to na powiększoną komorę serca, kwiat kocanki na marskość wątroby, a melisa na migreny.

W efekcie przeprowadzę się pod las, hodując wszystkożerne kozy i mlekodajne krowy.

Wsi spokojna, wsi wesoła. 

________________________ up date:

Bez sensu z tymi kozami. Przeca one mi zeżrą melisę! 

 

13:02, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
środa, 07 marca 2012
dedykacyjnie.

Kiedy kobieta traci dziecko, które nosiła w sobie niemal cztery miesiące, to każde będzie dobrze, przykro mi, dźwigniesz się, dacie sobie radę nie brzmi ani poważnie, ani mądrze.
Wtedy najlepiej złożyć pokłon ciszy i zakląć szpetnie.

W duchu. 

18:57, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 04 marca 2012
"sama, sama, zupełnie sama".

Wczoraj MążWłasny opuścił domowe progi celem prozaicznego napicia się wódki w męskim gronie. Wypad absolutnie był mi na rękę. Nawet nie próbowałam oponować, bowiem perspektywa spędzenia wieczoru sama ze sobą była nad wyraz kusząca. Maseczki, długie kąpiele, peelingi, balsamy, masła... Ponieważ jednak wieść dość szybko rozeszła się telefonią komórkową po rodzinie, wpierw zadzwoniła do mnie Mamusia, później Matka CHrzestna, później ponownie Mamusia. Z zaleceń przez wyżej wymienione zapamiętałam głównie:

- zamknąć główne drzwi,
- zjeść kolację,
- sprawdzić, czy zamknęłam główne drzwi,
- włączyć sobie tele-wizor (prawie nigdy nie włączam), by było mi RAŹ-NIEJ,
- nie leżeć w wannie z gorącą wodą, bo grozi to omdleniem ciała mego, którego nikt nie podniesie, gdyż sama jestem,
- upewnić się, czy aby na pewno zamknęłam główne drzwi.

Jestem kobietą po trzydziestce.  

Pełnosprawną.

I umysłowo, i cieleśnie :>

_____________________________

A teraz Państwo pozwolą, że przepłuczę sobie, z przeproszeniem, POMPON, któren to pompon umoczyłam w szczawiowej, będąc w gościach.

19:56, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi