Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
środa, 29 kwietnia 2009
"w rzece Heraklita ryba mieszka w rybie".

Od dwóch nocy sypiam z mężczyzną w pokoju.

Ja w łóżku własnym - mężczyzna w szklanej kuli.

Jest błękitny, bojowy i nazywa się Bemol.

12:33, pusta_literatka
Link Komentarze (9) »
piątek, 24 kwietnia 2009
W poszukiwaniu zagubionej koszuli.

Nie nie nie. Nie zamierzam tu epatować ani seksualizmem, ani przemysłem bieliźniarskim też nie. Chodzi o pidżamę lub coś, w czym zwykle sypiamy podczas SAMOTNYCH nocy. Mówię o samotnych, bo chyba każdy wyczuwa różnicę, prawda?
Inaczej odziewamy się, gdy wieczorową porą istnieje szansa zaprezentowania wdzięków własnych przed mężczyzną. Inaczej, gdy śpimy same. A jeszcze inaczej, gdy mężczyzna jest zainstalowany w naszym łóżku na stałe, bo wtedy to już nie ma ani powiewnych haleczek, ani też barchanowych gaci. Ot, taka zrównoważona klasyka dla oswojonych.  

Mój zestaw nocny na ogół był nieco kuriozalny. Z większym naciskiem na wygodę niźli buchający erotyzm.
Wersja standard double night: dziewczęca koszulka na ramiączkach z materii bawełnianej, z koronką, tasiemką lub durnowatym deseniem w postaci krówki w łatki, oślej łączki w kwiatki, żyrafy w ciapki, biedronki w kropki.
Wersja standard single night: koszula w czeskie księżniczki oraz różowe bądź ekri skarpetki (wełna niegryząca).

No i księżniczki się gdzieś zapodziały! Nie ma! Od bardzo dawna nie ma!
Przekopałam całą szafę, za szafą, pod szafą, w szufladach, w pralce, a nawet w chlebaku. Diabeł ogonem nakrył, jak mawiała moja świętej pamięci babcia.

Dziś spała będę w gościach, a raczej gościówach, co literatkę znają i akceptują w wersji koszuliny w księżniczki, tymczasem zestaw mnie się wyraźnie zdekompletował. Targa mną niepowetowana strata i ogólna apatia w związku z zagadnieniem przerabianym.

Ktokolwiek widział. Ktokolwiek wie.

 

09:23, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
środa, 22 kwietnia 2009
handlarz-domokrążca.

A gdyby tak w progu Waszych drzwi pojawił się sprzedawca złudzeń, to ile byście kupili?

Ja ani jednego.

Ja oddałabym swoje.

20:16, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 21 kwietnia 2009
biedronka siedmiokropka.

Potrzebuję wydać natychmiast kilka banknotów pięćdziesięciozłotowych, lecz nie mam gdzie, bowiem w mojej mieścinie rację bytu mają rodzinne bu-ti-ki. Potrzebuję, by mnie ktoś zawiózł do prawdziwej ciuchodajni, gdzie europejski blichtr otworzy przede mną swoje podwoje. Stanowczo i najlepiej zara! (ZARA w sensie za chwilę, a nie ZARA w sensie ZARY, czyli tej firmy hiszpańskiej chyba)

Bo wiosna przyszła, tak? A ja bez nowości fatałaszkowych, obuwniczych, perfumeryjnych, z obumarłym naskórkiem na dokładkę.

Miałam kolegę. Bliskiego nawet, z którym uwielbiałam godzinami latać po ciuchodajniach, gdyż jego jedynego cechowała cierpliwość względem mojego niezdecydowania. Dawno dawno temu w mieście Wrocław on nabył czarne bokserki od samego Kleina za jedyne sto parę złotych - ja figi marki reserved z biedronkOM na przedzie.

Wiesz - powiedział. Jak panny zobaczą firmową gumę Calvina wystającą nad spodniami, to będą chciały te gacie ze mnie zedrzeć w dzikim szale.

Nie pamiętam, czy faktycznie zdzierały, w każdem bądź razie moja biedronka branie miała średnie.
A może biedronki sOM po prostu pod ochronOM? ;]

_______________________________________________

Ogłoszenie prywatne. Bezpłatne.

Lady Drzwiowa oraz Mamutt - podeślijcie klucze raz jeszcze, bo zbyt rzadko wchodzę na pocztę i się kod zdezaktualizował, no! :)

17:39, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
niedziela, 19 kwietnia 2009
"niech żyje wooolność, wolność i swoboda".

Wieczór kawalerski organizowany w mieszkaniu tuż nade mną nie był chyba najlepszą koncepcją sąsiadów. Oni nie utrafili z pomysłem, mnie omal szlag nie trafił. Panowie w obliczu solidarności męskiej i utraty wolności jednego z nich już za tydzień, głośno konwersowali w retoryce mocno ordynarnej, dało się słyszeć też śpiewy chóralne, choć największe zastrzeżenia miałam do didżeja, którego sprowadzono na tę okoliczność prosto z Manieczek chyba, bo taka techniawa leciała, że spokojnie wytrzepałaby swą mocą dywan.
Splendoru dodał imprezie fakt, iż kawalerowie swój mocz oddawali hojnie w trawnik iglaków pełen.

10:11, pusta_literatka
Link Komentarze (10) »
piątek, 17 kwietnia 2009
wieści z frontu.

Wczorajsze dwugodzinne obcowanie z ludem zaowocowało w jeden, wcale nieodkrywczy wniosek: chłop potęgą jest i basta.

A propos "Chłopów" to zaprzestałam lektury na czas jakiś, bo mnie się po nocach śniły wykopki.

Wzięłam się za "Muminki", które przyszły drogą pocztową dokładnie Międzynarodowego Dnia Książki dla Dzieci, czyli 2 kwietnia.

23 kwietnia Światowy Dzień Książki w ogóle. Żeby coś do mnie dotarło, muszę chyba złożyć zamówienie.

Dziś cały dzień poruszałam się z plamą na dżinsach u nogawki prawej, a ściślej w okolicach łydki, tyle że z przodu, czyli w okolicach piszczeli?, zauważywszy to po skończonej pracy. Widziało mnie pół Urzędu Miasta, kilka całkiem obcych ludzi, jeden stażysta z mojej instytucji oraz derektor własny.

Na domiar Tiger Michalczewski ożenił się był dwa tygodnie temu, co za tym idzie, wydłuża mnie się okres staropanieństwa.

Weekend.

19:50, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
środa, 15 kwietnia 2009
rodzinne stosunki literatki, czyli relatywna genetyka.

Przytkało mnie nieco na okoliczność Wielkiej Nocy chyba. Święta jak święta. Były, minęły.
Ani się zbytnio nie ojadłam, ani się zbytnio nie opiłam. Constans.
Z rodziną bliższo-dalszą widziałam się wybiórczo. Wszystkim to wyszło na zdrowie, jak podejrzewam.

A skoro przy rodzinie jestem, to tak:

Jedna moja kuzynka (widziana przeze mnie może z pintnaście razy w życiu) wychodzi za mąż, gdyż mu-si, gdyż w ciąży jest zaawansowanej, gdyż ma chłopaka, którego zna już całe pół roku i on ci jest ojcem. I oni na ślub proszą, jeszcze nie wiem w jakim charakterze.
Druga moja kuzynka (niewidziana przeze mnie nigdy, przysięgam, NIG-DY! Za wyjątkiem portalu n-k) zaprosiła mnie drogą pocztową na swoją OSIEMNASTKĘ, która to odbędzie się, a może nawet już się odbyła w Domu Działkowca.
Trzecia moja kuzynka (bardzo bliska, po równej linii genetycznej bowiem) telefonuje do mnie i prosi o namiary na wróżkę rezydującą pono w mojej mieścinie, bo ona już sobie w życiu osobistym nie radzi (kuzynka, nie wróżka!), a wie z DOBRYCH źródeł, że TA wróżka świetnie rozwiązuje problemy ludzkie. I tania jest.

Wszystkim moim kuzynkom zdrowia życzę.

Sobie też.

W związku ze związkiem ;]

17:56, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
niedziela, 12 kwietnia 2009
gg.
A jajka bez soli mdłe ponoć.
21:38, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
sobota, 11 kwietnia 2009
Wielki Piątek - wpis poczyniony we Wielką Sobotę.

W nagrodę, żem przyszła do pracy (a mogłam olać jako inni olali!) dostałam całkiem bezpardonowy opierdol via telefon od pana szefa pewnej drukarni, który nawrzucał mi jak świni do koryta, iż on ma dość wpółpracy z naszą instytucją, bo jesteśmy rozkapryszeni i cechuje nas niezdecydowanie.
Zdroworozsądkowo acz pyskato objaśniłam panu szefowi w czym tkwi specyfika naszej rozkapryszonej instytucji, używając w tym celu argumentacji mocno werbalnej, po czym rzuciłam bezprzewodową słuchaweczką prosto w widełki.

W nagrodę, żem wróciła wcześniej z pracy, co by mamusi (tej chorej niedawno!) towarzyszyć w eskapadzie zakupowej pt. Idą święta, wykupmy połowę hipermarketu, dostałam całkiem bezpardonowy opierdol face to face od rzeczonej mamusi. W mięsnym dostałam. Z powodu niedostania bia-łej kieł-ba-sy! Gdyż PRZEZE MNIE za późno ruszyłyśmy w miasto.
A wiadomym jest, że wielkanoc bez bia-łej kieł-ba-sy jest jak pstrąg bez wody, zając bez uszu, baranek bez dzwoneczka, kurczaczek bez pióreczka, albo bez kości. Litości!

A co u Was?

Wasza kiełbasa przegoniła już ich kiełbasę?

14:07, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
piątek, 10 kwietnia 2009
strach.

Jak mi przedwczoraj pogotowie ratunkowe (nie na sygnale, na szczęście) zabrało mamusię osobistą do szpitala, to w obliczu domowej pustki bliska byłam absolutnego szaleństwa. W środku nocy wykonałam mnóstwo pożytecznych i niepożytecznych wcale czynności przy trąbce Tomka Stańki.

Współczesne brzmienia niosły jazz po całym pokoju.
Lęk był wielki, jednak malał.
Dziś nie ma go wcale.
Prawie.

08:46, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
wtorek, 07 kwietnia 2009
tyle u mnie.

W godzinach pracowych udałam się do salonu piękności, celem wyregulowania brwi. Pewnie, że tak się nie robi, ale przysięgam, dogodnych dla mnie godzin nie było, a wyglądać jakoś muszę.

Od tygodnia oglądam wieczorami po dwa odcinki Columbo. Póki co, to jedyny mężczyzna, który wywołuje u mnie niewidoczny uśmiech na twarzy. Zwłaszcza jego flegmowata dociekliwość w połączeniu z brudnymi butami, poplamionym prochowcem i cygarem.

Przyniosłam wiosnę do domu w postaci trzech żonkili. Nie ma jej we mnie - będzie w wazonie. Ot taka ułuda.

21:20, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 05 kwietnia 2009
gwoli wyjaśnień.

Patetycznie będzie.

Nie sądziłam, że chwilowe zamknięcie Graciarni posieje taki niepokój wśród braci bloxowej i niebloxowej. Dziękuję za troskliwe maile, na które raczej nie odpiszę, bom aspołeczna nieustannie lub odpiszę za czas jakiś neutralnie naturalnie. Ciepłe to były słowa, mądre i przydatne.

Wszyscy jednak doskonale wiemy, że prawdziwe życie toczy się gdzie indziej...
Blog to substytut.
Substytut, za który dziękuję. I sobie, i Wam.

W tym czasie byłam poza zasięgiem. Kardynalnie.
W tym czasie pisałam. Dużo i bez sensu.
W tym czasie miałam ochotę wsiąść w dalekobieżną kibitkę i pomknąć prosto na Wschód.
W tym czasie przyglądałam się sobie w zakurzonym zwierciadle, wyrywałam PIERWSZE siwe włosy ze skroni, czułam jak rozrastają mi się kurołapki tuż pod spoconą powieką.
W tym czasie przeklinałam niedorzeczne wymysły egzystencji.
W tym czasie nie piłam alkoholu, nie paliłam papierosów, nie brałam amfetaminy, nie faszerowałam się środkami nasennymi, antydepresyjnymi ani antykoncepcyjnymi.
Rzeczywistość doświadczałam na gołe mięso. 

Wniosek póki co, mam jeden. Mało metaforyczny, a nawet banalny: Chusteczki chłoną istnienie bez zbędnych pretensji.

Ze świata żywych nadawała Wasza potrzeba_abonenta ;]

 

21:04, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
niedziela palmowa.

Odbija mi palma.

Nie tylko raz w roku.

Wam też?

11:55, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
piątek, 03 kwietnia 2009
trądzik mentalny.

W swojej NIEAUTOBIOGRAFICZNEJ (bo szukano analogii!) książce popełnionej 2 lata temu, napisałam zdanie:

Szykują się dni okrutniejsze niż trądzik.

Prorok ze mnie?

________________________________________________

W wieku dojrzewania nie miałam trądziku.

Mam teraz! Już dobrych kilka miesięcy mam!

Nie dosłownie... A szkoda... Byłoby łatwiej...

________________________________________________

Słowa wyjaśnień mej zmowy milczenia wkrótce.
Na razie samo PRZEPRASZAM.

18:43, pusta_literatka
Link Komentarze (11) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi