Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
wtorek, 27 kwietnia 2010
emocje przyszłej milionerki ;>

Puściłam toto-lotka.

I teraz czekam.

 

20:06, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
środa, 21 kwietnia 2010
ambiwalencje polsko-żałobne.

Miałam już odpuścić. Zamilknąć. Nie drążyć, (jako zrobiła Jaga). No ale jednak wyrywny charakter mi nie pozwala :)

Najoględniej mówiąc, zażenowanam tym, co się dzieje w ostatnich dniach w telewizji, w prasie, w Internecie i innych propagatorach zbiorowej żałoby narodowej. Podziały społecznościowe, biznes kokardkowy, na allegro zegary ścienne z czarno-białym zdjęciem Pary Prezydenckiej, znicz on-line za jedyne 9,90 zł., wywiady z nikomu nieznanymi aktorami, pisarzami, fotografami, straganiarzami, co o nieobecnych mówią li i tylko ciepło, czule, pieszczotliwie. Wszystko w hołdzie tym, co zginęli. Wszystko przy wtórach przeszywających marszy. Wszystko chyba jednak nie do końca szczere.

Mną ta tragedia wstrząsnęła. Wstrząsnęła bardziej po ludzku niż po obywatelsku. W moim odczuciu zginęli ludzie, nie elita, jakże modne ostatnie słowo. Ludzie, którzy nie zdążyli się pożegnać, którzy osierocili dzieci, którzy zostawili masę niedokończonych misji. Pewnie dlatego ilekroć widzę rząd trumien na lotnisku, szpaler wymusztrowanych mundurowych i mniej lub bardziej liczne rodziny cierpiące z powodu utraty bliskich, to płaczę.

Ale wstydzę się, kiedy widzę bandę oflagowanych protestantów przeciw Wawelowi. Irytuję, kiedy tvn24 nagle wygrzebuje archiwalne zdjęcia uśmiechniętego Lecha Kaczyńskiego i kreuje go na sympatycznego, jowialnego szpakowatego pana. Prycham nad spekulacjami czy brat bliźniak ma kandydować czy może jednak wycofać się z polityki i zacząć uprawiać przydomowy ogródek.

Tyle.

 

16:51, pusta_literatka
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
wzruszenie kondolencyjne.

Miałam możliwość być na pogrzebie Pary Prezydenckiej, ale nie byłam. Zwyciężył obiektywizm, racjonalizm i wygodnictwo. Ominęły tłumy, 400 km podróży w jedną stronę oraz zmęczenie. Patriotyczną powinność spełniłam przed telewizorem. I mnie to wystarczy... Będąc tam, z pewnością bardziej czułabym patos i historyczną doniosłość, ale może i w głębi siebie pewną ambiwalencję...

Bardzo ukonkretyzowane łzy ciekły mi jednak po policzkach, gdy zobaczyłam to:

Juszczenko i Niunia

dłoń kondolencyjna

 

 

18:26, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
sobota, 10 kwietnia 2010
10.04.2010 r.

Pisać od siebie? Cytować innych? Pomilczeć?

W takich chwilach każde słowo wydaje się być ułomne.

W takich chwilach brak słów.

22:54, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
środa, 07 kwietnia 2010
co ja jeszcze chciałam.

A! To moje nowe hobby wiążę się poniekąd także z innym moim nowym hobby, bo otóż mianowicie oprócz szukania przytulnego M-4 (tak, tak, bo ja się uparłam proszę Papaństwa na salon, sypialnię oraz 3 pokój niewiadomoczemusłużący), rozmyślam także nad sensownym rozbujaniem tej mojej firmy, o której trułam tu czas jakiś temu, angażując umysły czytaczek (czytaczy?) w kreowanie mi nazwy chwytnej, acz niebanalnej. Było o tym TU i TU. Jeden mój znajomy skwitował to krótkim: zajęłabyś się korkami z polskiego, a nie cu-do-wa-ła.

Ja przepraszam, ale czasy Stasi Bozowskiej mam już za sobą, gdzie z uporem maniaka wpajałam tumanom, że Krasiński to nie ten sam, co Krasicki. I że Kraszewski to jeszcze kto inny!

Wracając do uwag kolegi, po tego typu zachętach zamykam się w sobie jako ten pąk tulipana o zmierzchu i nie cu-du-ję. Człapię pokornie do pracy, która dla jasności, sprawia mi ogromną frajdę, ale okazuje się, że oprócz frajdy, potrzebna mi spora gotówka na te cholerne mieszkanie.

Podczas mego niebytu odrestaurowałam też kolejną bardzo ważną znajomość, dowiedziawszy się, że ta znajomość za miesiąc zostanie mamą Marysi, a teraz póki co na ogół leży, gdyż doraźna tusza nie pozwala na nic innego.

Ludzie rodzą dzieci, proszę Papaństwa. Kobiety ściślej, z którymi wiązały mnie niegdyś bliskie więzy i do teraz okazują się ważne. Cieszę się ich szczęściem. Uśmiecham do siebie. Obsadzam w przyszłe role nadopiekuńczych matek, co jeszcze kilka lat temu biadoliły przy piwie nad swoim staropanieństwem, trudnym charakterem i omujborzerzadenmieniezehce.

Chyba zaczęłam przynudzać niczym Słota Przecław w swym "O zachowaniu się przy stole".

Żegnam Was zatem wiadomością prosto z Internetu, przez którą to dziś oplułam w pracy monitor:

Radnego Płowdiw, drugiego największego miasta w Bułgarii, na początku marca przyłapano na tym, że podczas debaty nad budżetem na ekranie służbowego laptopa doił wirtualną krowę. W kraju wybuchł skandal. Ujawniane są kolejne przypadki aktywności urzędników w sieci.

I ja Was proszę, nie czyńcie jak bułgarscy radni. To już lepiej lećcie w kulki.

Choćby dosłownie :)

 

 

18:33, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
sobota, 03 kwietnia 2010
wielkopostny raport z blogowego niebytu.

Tak dawno mnie tu nie było w charakterze wnikliwej obserwatorki otaczającego świata oraz szczerej komentatorki życia własnego, iż nie wiem doprawdy od czego zacząć.

To może zacznę od tego, że nic się u mnie nie zmieniło. Zasadniczo. Pochłonięta lutową nauką, otrzymałam promocję na drugi semestr studiów, które nie przyniosą mi absolutnie żadnych lepszych pieniędzy, jeno bogactwo duchowe. To mnie trochę martwi, lecz bardziej mimo wszystko cieszy. Mądrości, ty nad poziomy wylatuj... jako mawiał wieszcz nasz.

W marcu znalazłam sobie nawe hobby, które do reszty mną zawładnęło. Poszukiwanie mieszkania celem nabycia drogą kupna. I się zaczęła jazda. Krajowa giełda nieruchomości, wrocławska giełda nieruchomości, oto dom, gratka, nieruchomości online, prasa ogólnopolska oraz lokalna. Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia, aktualne? nie, a to przepraszam. Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia, aktualne? tak, a kiedy mogę je obejrzeć? I się zaczęło oglądanie. Od drzwi do drzwi. Podsumowując, zapuszczonych nor z polakierowanymi boazeriami i olejną w kuchni było nad wyraz dużo. Dużo też za nie chcieli. Przytulnych gniazdek było malutko i z mankamentami typu ogrzewanie podłogowe elektryczne, za które ja z góry fenkju mówię, bom ciepłolubna i nie zamierzam zimą spędzać czas wolny w uszance i pod trzema pierzynami w ramach cięć budżetowych. 
W jednym M-4 zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Fala ciepła po mnie spłynęła, oczy wielkości pięciozłotówki, serce roście jako mawiał inny nasz poeta. (Już nie wieszcz. Albo jeszcze). Skrzydła podcięła mi wartość w polskich złotych. Boszzzz, pomyślałam. Mąż mi potrzebny! Prezes orlenu albo millenium. Albo choć przypadkiem odnaleziony bezdzietny wuj z hameryki, co to ulokuje we mnie cały swój dobytek w ramach poprawnych stosunków rodzinnych.

W efekcie mieszkam nadal z rodzicami. Mama aktualnie szykuje siedemnastą sałatkę na jutrzejsze śniadanie, tatuś słucha TurnaŁa na laptopie i ogląda bilarda w telewizji. Jednocześnie.

Mnie boli głowa. Boli częściej, odkąd wyrżnęłam efektownie na schodach ze dwa miesiące temu. Pewnie mi się w niej trochę poprzestawiało. Ale ojtam. Aby do wiosny!

Tfu, do lata.

Do lata, do lata, do lata piechoootą będę szłaaaa.

 

18:13, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
piątek, 02 kwietnia 2010
popłakałam się.

Nad chrzanem.

21:53, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 01 kwietnia 2010
"mistyfikacja", której nie widziałam, ale ochoczo obejrzę.
11:50, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi