Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
wtorek, 31 maja 2011
nie_pamięć.

Czy jest możliwym, by z własnego ślubu i wesela pamiętać tak niewiele??!!
Nienienie. Nie piłam. Odurzona byłam. Szczęściem.
Śmiałam się dużo, tańczyłam jeszcze więcej, nie jadłam wcale. Jeno łykałam. Łzy łykałam, co wżerały się w policzki. Aż strach było o makijaż, no niby wodoodporny, ale jednak ;)

Wciąż żyję w lekkim zawieszeniu narzeczeńsko-ślubnym. Nie do końca dociera do mnie świadomość pewnych zmian. Jeno mam dwa nazwiska.
I tren u sukni mocno nadwątlony.
I podarte podkolanówki bladoróżowe.
I głowę pełną fragmentarycznych obrazów.

Ja, Już_Żona ;)

19:26, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 maja 2011
"wyszłam za mąż, zaraz wracam".

mój bukiet ślubny

16:55, pusta_literatka
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 09 maja 2011
z frontu weselnego.

Jest:

suknia z Białorusi wisi na haku za szafą
garnitur + koszula + spinki + kamizelka + p l a s t r o n (tak, tak, to nieco awangardowy, że się tak wyrażę, męski zwis, któren to wymyślił Narzeczony na ślub własny. Pół Wrocławia zjeździlim w poszukiwaniu tejże szmatki. Na szczęście skutecznie)
buty (sztuk 2) Pana Młodego
buty (sztuk 2) Pani Młodej
wina i szampany turlają się po obszernym bagażniku, cierpliwie czekając aż je ktoś wypakuje
organista klepnięty (nie dosłownie) ;)
trębacz klepnięty (nie dosłownie) ;) 


Brak:


bielizny tak zwanej osobistej (dla obu płci małżonków)
biżuterii (dla płci pięknej) - ale tu jest cień nadziei i wszystko w rękach (SIC!) pewnej pani, której dzieła mnie zachwyciły niebanalnością i pomysłowością 
soków i innych popitek
Zdziwienie dnia:

Torty weselne po tysiąc pińcet złotych??? To może lepiej zamówim po wuzetce albo mon szeri. Albo po rafaello, co rozpływa się w ustach, a nie w dłoni.

Roztrzęsiona narzeczona ;)

23:59, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
piątek, 06 maja 2011
oprawa muzyczna.

Jakiś czas temu poszlim do Kościoła. Celem posłuchania organisty. Wszyscy z palmami. My bez. Bo jakoś nam to umkło. Umknęło? Nie wiedzielim w każdem bądź razie, że trza wziąć. No i ten muzyk to grał jakby śniadania nie spożył. Podobnież śpiewał. Konkluzja jest taka, że szukamy klawiszowca, a nawet trębacza lub innego grajka z cyklu dętych blaszanych lub drewnianych. 

 

Rekomendacje mile widziane. Najlepiej z dolnośląskiego ;)

 

A co tam u Was? Swetry z pawlaczów powyjmowane? ;) 

09:07, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 01 maja 2011
co na to wedyjski sennik?

Słabo jest.
Ze mną słabo.
Zaczynać miewać noce suto obfitujące w sny. Sny ślubno-weselne. I na ten przykład wczoraj śniła mi się dość awangardowa suknia, którą miałam na sobie. Biel, ramiączka, dekolt, a u dołu poprzyczepiane na sznurkach małe, różowe prosiaki! Żywe i kwiczące! Stresował mnie fakt, iż one pod stołem zrobią kupę!

Czy jest na sali lekarz??? ;]

11:20, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi