Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
tytułu brak.

Zasadniczo to powinnam się cieszyć, że przysłowiowym rzutem na taśmę zdałam ten cholerny egzamin. Cieszyłabym się bardziej, gdybym nie miała przed sobą ustnego i to dopiero za dwa miesiące. Jak widać zatem, wakacje klarują mnie się podobnież jak minione, pod znakiem nauki mianowicie. Oraz pisania pracy. Oraz pracy w ogóle, takiej dzień w dzień po 8 ha, a czasem to nawet i we weekendy.

Skończyły się poniedziałkowe teatry, ech. 
Zakończyły się serialowe powtórki, ech.

W środę idę na wesele, ach! 

20:08, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
środa, 20 czerwca 2012
czerwc_owo.

Odbija mi. Przez nadmiar obowiązków mi odbija. I przez burzę, co się przeparadowała po mojej mieścinie.
Z obowiązków to sporo pracy w pracy oraz sporo nauki w domu, bo jeszcze dwa egzaminy i natenczas dziękuję za edukację wyższą w mojem życiu. Dajcie spokój, ileż ja mogę ślęczeć nad książkami?! I po co?! Żebym choć podwyżki miała za kolejne fakultety, albo choć premię, albo rokroczną wycieczkę do krajów nieznanych, acz ciepłych.

Co do wycieczek, to proszę nie pytać o plany urlopowe, ani też nie chwalić się własnymi, bo mnie smutno będzie. Natenczas bowiem żyję z godziny na godzinę. Nie mam czasu dla znajomych, nie mam czasu dla rodziny, nie mam czasu dla przyjaciół, nie mam czasu dla męża. A, nie mam również czasu dla siebie, przez co na przykład brwi mam już krzaczaste i wkrótce złączą się w dołku nad nosem.

W kwestii urządzania naszego mieszkania to obecnie na tapecie (SIC!) jest sypialnia. W sensie szukam tapety w groszki i lampki nocnej... w groszki. Kawa z mlekiem bądź turkus z mlekiem. Oba produkty owszem są dostępne, ale na zagranicznych stronach, gdzie płaci się w dularach i innych kopiejkach. Na domiar dużo się płaci. Póki nie nazbieramy, chyba zainstalujemy sobie fototapetę z widoczkiem na wzburzone morze, mewy, piasek i czerwony kocyk. Tak, z zachodem słońca. Albo wschodem. Jedno i drugie jest równie efektowne, co malownicze.

I powiem Wam, że już mi nerwy przeszły na te mecze nasze polskie. Wybaczam chłopakom, nadal jestem fanką Tytonia oraz wrogiem Lato (Lata, Laty).

A lampka wygląda tak:

lampka w groszki

20:23, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 czerwca 2012
klęska.

"Polacy nic się nie stało", tak?

WRRRRR.

23:56, pusta_literatka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2012
polskie nastroje, czyli Tytoń jest dobry na wszystko.

Moja Mamuś ma problemy z groźnym nadciśnieniem.
Ja mam problemy z niegroźną nauką.
MążWłasny ma problemy z groźną mną.

Sytuację rozluźnia/spina (skreślić w zależności od sytuacji) euro. Póki co obejrzałam wszystkie mecze, jakie miały do tej pory miejsce. Normalnie odbiło mi i zamiast uczyć się do egazminów, bawię się w domorosłego kibica.

MążWłasny też żyje footbolową atmosferą. Na przykład mecz Polski z Grecją postanowił obejrzeć w męskim towarzystwie za miastem na dużym telebimie. W efekcie telebim nie zadziałał i doma wrócił na drugą połowę wściekły niepomiernie. Ubawiła mnie ta atmosfera setnie, nie powiem.

A jutro to Rosja najpierw staranuje stolycę, a potem nam dokopie 3:1. Tak myślę, niestety. 

20:25, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
środa, 06 czerwca 2012
euro 2012.

Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam, że i mnie dotknie atmosfera euro. Nie żebym brała urlop w pracy na okoliczność pierwszego meczu, ale jak widzę wokół billboardy powitawcze w stu europejskich językach, to odczuwam lekki patos sytuacji.

A! A o co cho z Edytką Górniak i jej biało-czerwonymi ustami? Że zabawna reklama? 

 

19:50, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi