Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
środa, 30 września 2009
po prostu persen.

Ponieważ pierwszy raz w życiu połknęłam tabletkę uspokajającą - postanowiłam ten fakt zaznaczyć w moim osobistym pamiętniczku ;) Jeszcze nie wiem, jak się czuję, tymbardziej nie wiem, jak czuć się powinnam. Ani mnie ona nie uspała, ani mnie ona nie pchnęła do demolki własnego pokoju czy też ogródka sąsiada.

Spokój mam. Luz jakiś taki odśrodkowy.

Phi.

21:22, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 września 2009
BLIP 5.

A imię jego Kryzys.

czwartek, 24 września 2009
by.

Mnóstwo spraw niepozałatwianych.
Ostatnie godziny, by zadecydować, by dokonać wyboru, by zamknąć.
Czyli by otworzyć.
Choć jedne drzwi.

W gruncie rzeczy. Albo w rzeczy samej.

08:14, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 września 2009
w ostatnim czasie.

W ostatnim czasie kilka osób dość poważnie mnie zaskoczyło. Negatywnie zaskoczyło dla jasności. Ale w sumie nie ma o czym mówić - wszak sama siebie też potrafię równo zdziwić, więc nad czym tu deliberować.
Życie...

W ostatnim czasie uczę się bardziej ostentacyjnie wyrażać swoje emocje. Podejrzewam, że ciut przed siedemdziesiątką będę waliła ludziom prawdę prosto w oczy.
Budujące doprawdy.

W ostatnim czasie przebywałam w otoczeniu, w którym nie przebywałam dobrych parę lat. Nic się tam nie zmieniło. Ani martwe wnętrza, ani żywe postaci. Uśmiechałam się. Mimo pms-u i napier*** migreny. Uśmiechałam się.
Mimo.

W ostatnim czasie dostałam książkę pod tytułem "Smaki Turcji". Jak za rok dostanę w prezencie kapcie to się powieszę.
Na zeszłorocznych koralach.  

21:06, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
piątek, 18 września 2009
taki wiek.

1. Od tygodnia dość intensywnie rozważam pomysły podsunięte przez Was (jeszcze raz dzięki!), dorzucam do nich swoje, docieram do innych źródeł i gotuję to wszystko na parze w jednym wielkim kotle.

2. Nie do końca podoba mnie się nowa formuła bloxa. Póki co, jestem na NIE.

3. W zeszłym tygodniu byłam na ślubie, w tym tygodniu będę na chrzcinach.

4. Dialog przedstawiam sprzed kilku dni:

ja: Jutro chyba mama będzie robiła mi urodziny.

nie-ja: Nawet w TYM wiekuuu? 

No tak, w TYM wieku to się powinno obchodzić już tylko święto matki boskiej zielnej.

11:28, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
niedziela, 13 września 2009
CASTING 2.

Widzę, że weekendowa burza mózgów trwa. Wykorzystam to haniebnie i o jeszcze proszę ;) Bo w sumie bardziej mnie się o firmę rozchodzi: doradztwo stylistyczne i malowanie ryłek.

Moje typy to:

the-kadencja stylu

stylistyczne inspi_racje

ob_sesje

art pod_szepty

manufaktura stylu

__________________________

Wasz ruch ;] <dygnęła w podzięce>

19:45, pusta_literatka
Link Komentarze (20) »
piątek, 11 września 2009
CASTING.

Ja wiem, że pewnie wszyscy tu zaglądający żyją weekendem. Siedzą podparci łokciami o biurka pracowe i z absolutnym znudzeniem snują się po blogowych stronicach.
Ja wiem, że większość ma juz przyszykowane karty czipowe, coby równo o 16 wybić się z zakładu na dobre.
Ja wiem, że w piątek nie należy od nikogo żądać kreatywności, ale ja po prośbie.

Ogłaszam konkurs na najciekawszą nazwę sklepu (firmy) z ubraniami i dodatkami. Styl bardziej wyszukany i maczany w art niźli bazaru pod ogródkami działkowymi "Kwitnąca Jabłonka".

Wstawki z Fashion NIEmile widziane ;]

Mile widziane natomiast zbitki wyrazowe i inne słów cięcia-gięcia.

Dla zwycięzcy przewidziana nagroda.
Duchowa ;P

14:42, pusta_literatka
Link Komentarze (9) »
czwartek, 10 września 2009
moralna lewatywa uczyniona?

Dziś powinnam napisać coś mądrego, ale mój umysł twierdzi inaczej i odmawia współpracy. Czuję się ani dobrze, ani źle. Nadal nie mam domu, męża, psa i dzieci, choć nocą śniło mi się posiadanie córeczki. Całkiej małej, cichej, w beciku po uszy. Taaa.

Zastój intelektualny mam pewnie przez to, iż nie oczyściłam organizmu. Za późno sie dowiedziałam, nad czym ubolewam, bo cokolwiek chłopaki grają, to inwencji twórczej im nie brak ;]

moralna lewatywa Kupuję tę nazwę. Podobnież jak Kombajn do zbierania kur po wioskach. 

16:46, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 września 2009
dziś dzień dobrych wiadomości.

Wyczytałam właśnie. Taka moda. W ogóle to tak się porobiło w tem naszem europejskiem kontynencie, że każdy dzień jest jakimś świętem. Dzień ziemi, strażaka, zakochanych, misia, spódnicy, spodni. Dzień bez papierosa, bez Internetu, bez samochodu, bez bzu... A możeby tak Dzień Bez Oddychania?

Zasadniczo więc powinnam tu napisać, że dostałam podwyżkę, albo że wygrałam wycieczkę do Oslo, albo że ocieliła mi się krowa. Ale nienienie. Jedyna wiadomość, jaka dziś do mnie przyszła, to drogą sms-ową na komórkę służbową:

Informujemy, ze z powodu braku platnosci w dniu 08.09.2009 nastapila blokada polaczen wychadzacych. Prosimy o wplate 64,69 zl na konto...

I jakby nie patrzeć, cały aspekt tej wiadomości jest dobry. Odcięli mnie od derektora i vive versa, bo my razem w pakiecie minutowym funkcjonujemy. Ta sama promocja, ten sam billing, pełna synchronia i symbioza. Do dziś.

Od dziś cisza jak na tafli jeziora. A derektor na urlopie :]

 

21:50, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
od torsji do rekrutacji, czyli przegląd tygodniowy literatki.

W ostatnim czasie się działo. Na przykład leżałam 4 dni w łóżku z grypą. Żołądkową. Więc często też nie leżałam, a biegałam. Pozycja pokutna - na kolanach. W ogóle to zaczęło sie od taty. On ci to zainaugurował wraz z rozpoczęciem roku szkolnego. Poczęstował mnie. Ja mamę. Ot taka rodzinna sztafeta.

Uczestniczyłam też w imprezie o charakterze folkowym. W roli śpiewaczki i wypisywaczki dyplomów (w tym jednego dla siebie). Tamże cieszyłam się braniem niemałym. Zwłaszcza u zalkoholizowanych dwudziestolatków. Pragnęli ze mną rozmów oraz tańców. Najlepiej wszyscy naraz.

Uczestniczyłam też w imprezie pracowej o charakterze... małopracowym. Była wódka, sałatki z majonezem, sałatki z oliwą, sałatki z kurczakiem oraz pepsi cola na zapitkę. Była swawola ruchowa na parkiecie w takt je-dy-nej płyty, jaką mieliśmy, bo nikt nie zabrał więcej, nie przewidziawszy wygibasów. Hit sprzed 3 (?) lat okazał się hitem naszej imprezy. KANIKUŁY mianowicie. Kojarzycie? I podczas owych KANIKUŁ(ÓW) jeden ze stażystów z(E)sunął się był z kilku schÓdków, niespodziewanie obijając sobie kość ogonową. Boli podobno do dziś.

Ponadto zostały mi cztery dni (aaaaa!) do podjęcia decyzji odnośnie mej edukacji, bowiem wymyśliłam sobie kolejne studia z cyklu NACOMITO. Analizuję, kminię, kalkuluję. Stąd te wahania i kluczowe z ludzkich pytań: co ja z tego będę miała? 

Wiedzę, kochana, wiedzę! I może odrobinę prestiżu - podpowiada szeptem prosto z trzewi moje alter ego. 
Reszta, jak wiemy, jest złudzeniem.

Oczywiście i poprzednie zdanie.

13:02, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 września 2009
i?

Zasadniczo to ja jeszcze nie wyczerpałam tematu Krakowa, bo nie powiedziałam o rzeczy najważniejszej. O kursie znaczy. O letniej szkole znaczy. O szkole artystycznej, do której chadzałam każdego popołudnia, gdzie pobierałam nauki w zakresie wizażu i stylizacji. I o ile z wykonanywaniem make-upów miałam już w swym życiu do czynienia, tak kurs z wizerunku przyniósł mi sporo wartości, ale też chaosu.

Po kolei.

Zapisałam się, bo mnie TO bawi i mam zamiar TO spożytkować jeszcze nie do końca wiem w jaki sposób.
Szkoła profesjonalna, wykładowcy również. Pan od malowania lic rzeczowy, gustowny, z własną ścieżką edukacyjną. Pani od mody to projektantka, wykładowca historii sztuki na ASP, babka wymagająca, rygorystyczna, kardynalna w poglądach, ale potrafiąca słuchać czyichś argumentacji. Słuchaczki to osiem baaaardzo zróżnicowanych dziewuch, z czego kilka pustych jak wydrelowane śliwki. Ot takie dziumdzie ceniące szybkie bmw na szosie i mieniący się brokat na powiece. Z tymi się nie zaprzyjaźniłam. Właściwie z nikim nie zawarłam przyjaźni, bo nie po to się tłukłam tam tyle kilosów.

Reasumując, poznałam historię mody od zarania dziejów, poznałam rozmaite kroje i fasony, struktury i barwy. Wiem, co to multiplikacja oraz czym tak naprawdę jest biznesklasa. Wiem, że skóra poszerza, a tafta się poci. Wiem, że żółty z granatem, ale biały nie z żółtym. Wiem, że nie jestem ani gruszką (na szczęście), ani też klasyczną klepsydrą (niestety). Wiem też, że typy kobiecej urody to tylko gazetowe szablony, które nijak się mają do rzeczywistości, bo większość z nas to typy mieszane.

Dużo się dowiedziałam, bardzo dużo, ale nie będę się tu teraz wymądrzać.

Faktem jest, iż poniosłam klęskę na gruncie osobistej analizy kolorystycznej.

Czemuż to, ach czemuż? Bo dlatego ponieważ że kolor BRONZOWY to w świecie fashion kolor NUDNY i NIJAKI.
A BRONZOWY to mój ulubiony, tak?
Czyli że przez 32 lata (słownie trzydzieści dwa lata) wiało ode mnie NUDOM jak od wyposzczonego baptysty!

Miło, zaprawdę!

Ale to nie koniec koszmaru z życia pustej_literatki ;]

Otóż wyjszło, że do twarzy mi w RÓŻU. Najlepiej bladym.

Oraz we FUKSJI.

I wobec faktów powyższych ja się zapytuję Państwa, jak żyć z taką wiedzą?
Jak RZYĆ? ;>

21:04, pusta_literatka
Link Komentarze (10) »
środa, 02 września 2009
żyję.

Wbrew pozorom ;]

15:24, pusta_literatka
Link Komentarze (9) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi