Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
poniedziałek, 27 września 2010
po raz drugi.

Po raz drugi w życiu zdawałam egzamin z filozofii.
Po raz drugi w życiu trafiłam na Heraklita, który bądź co bądź też miał nie po kolei w głowie jak cała reszta presokrateska (Szanuję go jednak za ponadczasowe pantha rei).
Po raz drugi w życiu trafiłam na Kanta, którego przewrót kopernikański do mnie nie przemawia, stąd twórczość tego pana jakoś pomijam na swej naukowej niwie.
Po raz drugi w życiu osoba egzaminująca zachwyciła się moją pamięcią do cytatów oraz załamała się chaosem mojej wiedzy.
Po raz drugi w życiu dostałam z egzaminu czyipół.

Nie popuszczę. Studiując kolejny fakultet, zamierzam osiągnąć te cholerne pięć, rzekłam!

We Wrocławiu byłam krótko, ale ten czas wystarczył, by nałykać się pozytywizmu. Te kilka godzin, a literatka impetu nabrała. Gęba uśmiechnięta. Ciepłe kapcie na stópkach. Laptop na kolankach. W oczekiwaniu na teatr TV. Dziś "Głośna sprawa". Nie widziałam, a już chichotam :)

We Wrocławiu dostałam w ramach promocji podpaskę naturella. Wkrótce pewnie otrzymam tampon, następnie prezerwatywę o smaku botwinki.

Skoro tak o teatrze, to muszę wybrać się na "Smycz". Koleżanka ze studiów zachwala, a jej akurat ufam w tej materii.

Skoro tak o studiach, to mam jeszcze jeden egzamin w tak zwane plecy. Okazuje się, że 70% roku ma. Nosimy się toteż z zamiarem wystosowania pisma do dziekana z prośbą o zbiorowy rabat na warunek. Zważywszy, iż ten sam dziekan wyraził niegdyś zgodę na przedłużenie sesji z powodu mundialu, żywimy nadzieję, że da się to załatwić ;)

piątek, 24 września 2010
z potrzeby ciała, duszy i... funduszy

nowy projekt ruszy(Ł).

Nie tu, a tam.

Tatam :)

14:50, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 20 września 2010
lubię 1.

Skoro Wy wszyscy na m jak miuość siedzicie, to ja sobie tutaj w ciszy ponarzekam.

Po pierwsze primo na pogodę. Bo ja rozumiem, że jest końcówka września, ale żeby już w botkach chodzić? W swetrach? W chustach wokół szyi?

Po drugie primo na to, iż mam kampanię wrześniową i uczyć się muszę. Zgubiłam ostatni listek ginkofaru, który dostałam w prezencie od mamusi i tym samym trudno mi utrzymać koncentrację na dłużej niż piętnaście minut.

Po trzecie primo na brak atrakcyjnych ofert mieszkaniowych w zagłębiu mym bezrobotnych ludzi i urzekających krajobrazów. Lokale naprawdę godne uwagi są za drogie, te z zaszczanymi kamienicami za tanie.

Coraz częściej kołacze mi się po głowie (oprócz migreny) słowo sława. Nie Sława Przybylska, a rozgłos, renoma, wooow. Wie ktoś, kiedy jest następna edycja big brothera? 
Tylko, żeby zaistnieć, będę chyba musiała posunąć się o krok dalej niźli Frytka ;>

______________________________

Lubię śpiewać. Głośno, cicho. Na dużej scenie, na małej scenie. Dla siebie, dla ludzi. W samochodzie, pod prysznicem. Blokadę mam tylko w ... kościele.

21:27, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 16 września 2010
sennie

Sezon dekoltów zamknęłam na rzecz ciepłych golfów.

W weekend znów pracuję, słuchając muzyki biesiadnej, toteż nie pojawię się prawopodobnie na ostatecznym terminie egzaminu.

Czy na pierwszym roku można mieć warunek?
Dawniej najnormalniej w świecie się wylatywało.

P.S. O tym, co lubię, napiszę wkrótce. Tymczasem na zasadzie 'kopiuj - wklej' od pierwszej oznajmiam, co następuje:

Lubię: spać, sypiać, zasypiać, nocny spokój i przedsenne zmęczenie. A także poranne przebudzenie. Byleby nie trzeba było wcześnie wstawać.

O taaaaaa.

19:55, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 września 2010
barka i inna łódka bols.

Ostatnio tak rzadko tu bywam, że nie ogarniam o czym już pisałam, a o czym nie.

Na przykład byłam na weselu. Pierwszy raz grał didżej, pierwszy raz się nie popłakałam, pierwszy raz śpiewałam w kościele solówkę. A nawet w refrenach tworzyłam duet. Z organistą. Pijanym.

Poważnie! Ponieważ dzieliliśmy wspólnie jeden mikrofon na kablu, pan nieco mnie obchuchał złotym kłosem czy inną żytnią. Niezapomniane wspomnienie, jak boga kocham ;)

O Paaaanie to ty na mnie spojrzałeeeś, twoje ustaaaa dziś wyrzekły me imieeeeee.

Jest wrzesień i co za tym idzie, zaczął się rok szkolny. Albo inaczej. Zaczął się rok szkolny i co za tym idzie jest wrzesień. Oprócz tego, że znów będę umuzyczniać nieletnią młodzież, to mam przed sobą 2 egzaminy, w tym jeden ze plastyki i ja nie wiem, jak ja się tego wyuczę.

Ale jak już opanuję te wszystkie zawiłe arkana technik malarskich, rodzaje płócien oraz skomplikowane życiorysy flamandzkich artystów, to chyba ostanę panią przewodnik.

Najlepiej w Pradze. Bo Pragę kocham miłością prawdziwą. I prawdopodobnie nieodwzajemnioną.

A podczas urodzin chora byłam i do pracy nie poszłam, więc praca przyszła do mnie z tortem, z petardą, z rzewnym 100 lat i z cudnym kalendarzem ręcznej roboty z literatką w roli głównej.

W takich momentach czuje się mocno sens istnienia...

 

21:02, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 września 2010
wiek chrystusowy.

dziś.

popłakałam się.

nad tortem.

18:07, pusta_literatka
Link Komentarze (6) »
dodajdo.com Najlepsze Blogi