Wyprzedaż faktów i konfabulacji. Hurtowa, detaliczna, na wagę i w szczapach. Zwrotów nie przyjmujemy. Za wyjątkiem wyjątkowej niestrawności. Przewidziane gratisy.
piątek, 31 grudnia 2010
hał du ju du lalalalalalalala?

Roxette we stolicy.
Za jedyne 150 tys. euro.
Za godzinne lub krótsze granie.

Tak tak, pewnie przez to Polska musi opodatkować książki. Lud wszak domaga się rozrywki!

A to moje nowe nabytki. Zdaje się, że mimo ekonomicznych zagrywek, nikt nie wyleczy mnie z tego nałogu :)

książki

Do Siego!

17:24, pusta_literatka
Link Komentarze (8) »
wtorek, 28 grudnia 2010
kultur bakterii w jogurcie też nie widać.

Ха̀йку (на японски: 俳句) или хо̀кку (発句) е литературен жанр на традиционната японска лирическа поезия, навлязъл от 1960-те години и в повечето западни национални поезии.

S postupující gramotností japonské populace v 16. století se odlehčená varianta řazené básně (jap. haikai no renga) s důrazem na obrazotvornost stala oblíbeným druhem společenské zábavy. Zpočátku se s její pomocí básníci snažili vzbudit úsměv užitím narážek, vtipu, parodie, slangových výrazů a vulgárních témat.

தமிழக ஐக்கூ கவிஞர் ஓவியர் அமுதபாரதி ஐக்கூவிற்கு ஒரு விளக்கம் அளித்திருகிறார். ஐ + கூ = ஐக்கூ (ககர ஒற்று மிகுந்துள்ளது) ஐ என்றால் கடுகு. கூ என்றால் பூமி.

Ce haïku est celui que l'on présente le plus lorsqu'il s'agit d'expliquer ce qu'est un haïku. C'est surtout le troisième vers qui pose problème. De nombreux haijin (poètes pratiquant l'art du haïku) préfèrent « le bruit de l'eau », plus proche du sens littéral, à «un ploc dans l'eau».

Ôi những hạt sương ( sự kiện hiện tại)
Trân châu từng hạt (ý nghĩ thứ 1)
Hiện hình cố hương (ý nghĩ thứ 2)

Il pruno bianco
ritorna secco.
Notte di luna.

اما از لحاظ زبان‌شناسی، هجا و مورا دو مفهوم متفاوت هستند و یک واکه بلند می‌تواند از دو مورا تشکیل شود. وزن شعر هایکو بر پایه شمارش موراها تعیین می‌شود. معمول هایکوها دارای کی‌گُ و (kigo) یا فصل‌واژه‌ها و کیره‌جی (kireji) یا برش‌واژه‌ها هستند.

Że nie po polsku?

Przeca każdy pisze blog dla siebie.

Z dedykacją dla tych dwóch setek stałych gości, którzy codziennie, jakgdybynigdynic, zczytują literatkowe życie, szukając w nim taniej sensacji i drogiej inspiracji. 
Jak się Wam składa życzenia, to wypadałoby przynajmniej za nie podziękować. Tylko tyle. A może aż tyle.

Obwieszczenie obwieściła Państwu Pani Dulska.
Właścicielka kamienicy.
We Lwowie.

 

20:22, pusta_literatka
Link Komentarze (6) »
sobota, 25 grudnia 2010
życzenia świąteczne.

 

słoik ze świeczką

Ciepłych myśli...

12:27, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 grudnia 2010
przedwigilijny groch z kapustą.

Krzysia Ka. widziałam na scenie z rzadka, bowiem w pracy byłam standardowo. Za to okazało się, że jedna z jego chórzystek to moja znajoma z czasów licealnych. Niegdyś razem pląsałyśmy na studniówce, gdzie ja funkcjonowałam jako osoba towarzysząca popularnego dziś piosenkarzo-aktora, ona zaś była jego koleżanką z klasy. Pamiętam, że na tejże gali tańczyłam poloneza w dru-giej parze, nie uczestnicząc uprzednio w żadnych próbach! Wielka improwizacja, szczególnie widoczna na kasecie video ;)

Ostatnie dnie zeszły mi na wypełnianiu stosów papierów o tematyce pedagogicznej. Karty obserwacji uczniów chodzących na moje zajęcia. Jedna karta = jeden miesiąc. A miesięcy 12 x 2, bo zajęcia mam w dwóch szkołach! Wrrrr. Rezultaty miękkie, rezultaty twarde. Głupoty takie powypisywałam, że oby ci z unii nie wgłębiali się zanadto w zdania typu: Uczniowie coraz bardziej otwierają się muzycznie. Chętnie biorą udział w spontanicznych sesjach zdjęciowych, gdzie dają upust swojej ekspresji kulturalnej. Widać w nich zapał i ciekawość.

Ahahaha!

Oraz obcuję na przemian z Mrożkiem i Kowalską. Powiem tylko tyle, że jestem pod wrażeniem obu kardynalnie innych stylów w identycznej prozie, jaką jest dziennik. Mrożek to niewątpliwie erudyta, Kowalska to prostolinijność. Każda z tych lektur to świetne lekcje życia. Tak...

08:25, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
zapach świąt?

Nie czuję.

Mam katar.

17:45, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 grudnia 2010
"zatańczysz ze mną jeszcze raz, ostatni raz, nim skończy się ten baaal"...

Tak między Bogiem a prawdą, zastanawiam się, co dało mi zostanie w domu minionego weekendu, kiedy to atak grypy rozłożył mnie na łopatki. Otóż, dało mi kilka nieobecności na listach studenckich i co za tym idzie, perspektywy konsultacji face to face z wybiórczym ciałem uniwersyteckim w nowym roku 2011. Chyba tylko tyle. Mija bowiem tydzień, a ja nafaszerowana tabcinami, fervexami, coldrexami i aspirynami (kolejność nieprzypadkowa) wyglądam, jakbym to dziś dopiero zaczynała proces chorobowy. Poważnie. Rano wstaję mokra, idę do pracy, przychodzę z pracy, kładę się do łóżka, rano wstaję mokra, idę do pracy... takie jakby dnie świstaka, albo świra.

Wracając do wizyty lekarskiej, to pan dochtór przyjmował mnie w iście romantycznej scenerii, bo przy świecach. Akuratnie, gdy przyszłam, fazy brakło i w połowie przychodni zapanowała ciemność. Spotkanie toteż było szybkie i treściwe. Za kilka dni prześwietlą mi skronie.

Dziś słucham Ździchy Sośnickiej, jutro słuchać będę Krzycha Krawczyka.

Z tą różnicą, że jutro na żywo w sakramencko mroźnym plenerze.

Byle było tak, że człowiek bardzo chceeee, 
byle było tak, że się nie powie nieeee, 
byle było tak - sam jeszcze nieee wiem, jak, 
że chce się bardzo śmiać, po prostu taaaak.

Kto mi zazdrości, niechaj się przyzna ;P

 

19:48, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 grudnia 2010
od stanu wojennego do samotności., czyli od Jaruzelskiego do Wiśniewskiego.

Nie mnie osądzać czy stan wojenny był ostatecznością czy też nie był, ale po mojemu to pikietowanie pod domem zniedołężniałego generała jest małym nieporozumieniem. Tak sądzę, po ludzku.

A dziś ludzka jestem, bo chora. I idę do doktora. Gdzie prawdopodobnie przeistoczę się w wydrę, co to wziętemu panu laryngologowi do słuchu powiii. Prawdopodobnie. Bo a nuż wzięty pan laryngolog przyjmie mnie z uśmiechem, w co szczerze wątpię, bowiem to gbur straszny jest. Rzecz w tym, że zgubiłam skierownie na badanie, idę więc po drugie. Zdarza się, tak? Ale to nie powód, by na mnie warczeć. Wrrrr... ależ się wkręcam. Coś mi mówi, że chyba przyatakuję pierwsza. Dla wprowadzenia równowagi na cienkiej linii: pacjent - dochtór.

Wczoraj mamusia zaordynowała sobie "Samotność w sieci". Ile bluzgów poleciałooooo. Na brak akcji, na nudę, na flaki z olejem. A uprzedzałam, że w tym filmie tylko muzyka jest warta uwagi. I to w odpowiednich dawkach.

15:11, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 grudnia 2010
z nocnych SMS-ów literatkowego autorstwa.

SMS nr 1. A tabcin ma paracetamol?

SMS nr 2. Dziwny stan bezsnu. Jakieś dreszcze. Jakieś nerwy. Gorąc. Chłód. Niemoc.

15:28, pusta_literatka
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 grudnia 2010
wszyscy mają, mam i ja.

Kontynuując zimowy niż, w jakim egzystuję od tygodnia, obecnie rozpoczynam solidne przeziębienie. Na tę chwilę lekko pokapuje mi z nosa, mam obrzęk gardła i chyba gorączkę, bo się trzęsę.

Jutro, bez względu na okoliczności przyrody, muszę wstać o godzinie czwartej czydzieści, by o piontej czydzieści sterczeć na przystanku bez wiaty. Prawdopodobnie spóźni się autobus, albo wysiądzie ogrzewanie, albo usiądzie obok mnie jakiś sapiący tłuścioch, albo w ogóle będę stała, gibiąc się w dowolnym kierunku.

Potem cały dzień na wykłado-ćwiczeniach.

Siły, bożeee, miękkich chusteczek.

I tabcinu.

20:52, pusta_literatka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 07 grudnia 2010
literatka - wersja domowa.

Od dwóch dni wegetuję w domu. Bluza z polaru, powycierane dżinsy, grube skarpety, twarz zszarzała, włos o strukturze wczesnego dreda. Kiedy boli głowa, jest źle. Bardzo źle. Pokornieję, łzawię, nawołuję wszystkich świętych. Kiedy nie boli, wyrywam z dnia konstruktywne włókna. Czytam, piszę, internetowo szukam prezentów.
Najłatwiej znaleźć coś sobie.
Najtrudniej znaleźć coś (w) sobie.
Egoistyczny popęd tkwiący w każdym z nas. Nieumiarkowanie w jedzeniu i w piciu. Nieumiarkowanie w życiu.

 

11:58, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
piątek, 03 grudnia 2010
źle ze mną.
  • migreny
  • uciski w jamie brzusznej
  • migreny
  • uciski w jamie brzusznej
  • migreny

Jak w tytule, Panie, jak w tytule.

15:58, pusta_literatka
Link Komentarze (6) »
środa, 01 grudnia 2010
1.12.1935. Woody Allen.

Cenię i szanuję. Choćby za takie kwiatki:

"Uważają mnie za intelektualistę, ponieważ noszę okulary, a moje filmy za wartościowe, bo... trzeba do nich dopłacać."

"Gdyby tylko Bóg dał mi jakiś jasny znak! Na przykład złożył solidny depozyt w szwajcarskim banku na moje nazwisko."

"Skąd do cholery mogę wiedzieć skąd wzięli się naziści? Ja nawet nie wiem jak działa otwieracz do konserw!"

"Moje życie jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności."

I ta jego mądrość w wyjątkowo gapowatym wyrazie twarzy:

woody allen

 

 

10:07, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 listopada 2010
ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas.

Przedwczoraj byłam na koncercie kapeli Gang Olsena. Blues z mocnym brzmieniem sekcji dętej. Można (a nawet należy) kiwać się w dowolnym kierunku.

Wczoraj byłam na Przeglądzie Polskiej Piosenki. "Pamiętasz była jesień", "Powrócisz tu", "Tańczące Eurydyki".

Płyną gwiazdy jak stulecia,
noc kotary mgły rozwiesza.
Na tańczące Eurydyki
koronkowy rzuca szal.
Rzeka śpiewa pod mostami,
tańczy krzywy cień latarni,
o rozwarte drzwi kawiarni
grzbiet ociera czarny kot.


Dziś jestem w wersji domowej. Słucham starych, łagodnych fraz z sentymentalnymi tekstami. Niczego szybszego niż andante.
Dziś widzę siebie tu:

sypialnia vogue

22:22, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 listopada 2010
odlot Złotych Kaczek.

W pierwszych słowach mego listu donoszę, iż przez kolejne cztery lata będę córcią mamusi polityczki ;) Zważywszy, że to już trzecia aktywna kadencja, to nocnowyborcze oczekiwanie na przecieki weszło całemu domostwu w krew i wszyscy ze spokojem pili herbatę z cytryną.

Herbatę z cytryną trzeba pić, bowiem zima idzie, a nawet przyszła.

Poza tym to trochU mi wstyd. Przegapiłam mianowicie rozdanie Złotych Kaczek! Należy mi się żółta, a może i czerwona kartka, gdyż akurat Kaczkami (bez politycznych wycieczek mi tu!) żyję bardziej niźli Oscarami i w ogóle jestem jakoś lepiej rozeznana w polskim kinie. O wynikach przeczytałam w najszybszym dostawcy informacji wszelakich, we Internecie mianowicie. "Dom zły" zwycięzcą. No niech im będzie. Nie widziałam wszystkich nominacji, nie będę się wymądrzać. Film coby nie mówić, to kawał naprawdę mocnej produkcji. I zdjęcia, i temat, i gra.

Weekend spędziłam w cudnych okolicznościach wrocławskiej przyrody, mając widok z okna na więzienie oraz na szpital dla nerwowo i psychicznie chorych.

11:05, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 listopada 2010
tuż przed ciszą.

Jakoże mam upolitycznioną lokalnie mamusię, żyję wyborami :)

15:31, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 listopada 2010
(wy/z) łuszczona lekcja asertywności.

We wrocławskich Arkadach, w których po prawdzie snobizm straszny panuje, ale odwiedzam z uwagi na sklep green point, napadła mnie pani z morskimi kosmetykami. Nim zdążyłam zaprotestować, pani myła mi rączki w miseczce. Złuszczała z pietyzmem, masowała, nacierała, wklepywała. Kosmetyki z mórz niebelejakich, jeno czukockich, martwych i wielu innych. Z tak wypielęgnowaną dłonią chciałam odejść, ale pani nie zezwoliła. Jęła mi wciskać rozmaite pudełeczka z kremikami, dokładając do zestawu kolejne smarowidła, bo dziś promocja i można sie obkupić za jedyne 499 zł, czyniąc tym samym zapas kremów dla trzech pokoleń do przodu. Kiedy już niemal galerię przesłonił mi stos naręczny, nie wytrzymałam i huknęłam, iż dziękuję! Pani nie dawała za wygraną i jakby głucha, trajkotała dalej. Że zdrowe, że hypoalergiczne, że antystarzeniowe, że wszystkie te lancomy, loreale i cliniki to pic na wodę fotomontaż. Tracąc siły, odparłam, że w takim razie ja się jeszcze przejdę, zastanowię i najwyżej wrócę. TOSIENIEMANADCZYMZASTANAWIAĆpszzzpani!!! - wyrecytowała na wydechu. To pani pięć minut! To inwestycja! To co, pakujemy?

Uciekłam.

Ale myślę, że wrócę.

- Dzień dobry, proszę pani, pani nauczy mnie tych technik? Do życia mi potrzebne. Na już!

12:44, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 listopada 2010
"spiskowcy rozkoszy" czyli "spiklenci slasti".

Luuudzie, jaki ja film zaordynowałam sobie wieczoru minionego.
"Spiskowcy rozkoszy" w reżyserii Jana Svankamajera (nad v ma być ptaszek taki) ;)

Luuudzie. Nie dość, że po czesku, to jeszcze film niemy. Półtora ha bez dialogu, ale z jakim obrazem.

Luuudzie. Jak się otrząsnę, to napiszę więcej. Perwersja, wyuzdanie, psychologia. Zabity kogut, stuknięta listonoszka, cierpiąca lektorka, sprzedawca gazet, fascynat kiziu-miziu. To tak w skrócie.

A w tematyce Narodowego Święta Niepodległości, to ja wczoraj biernie uczestniczyłam w przedstawieniu szkolnym oraz występowałam w charakterze jurorki w Festiwalu Pieśni Patriotycznej.

O mój rozmaryyyyynie rozwijaj sieeeeeeee.

21:53, pusta_literatka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 09 listopada 2010
z potrzeby ciała, duszy i funduszy...

nowy projekt ruszy(Ł).

Nie tu, a tam.

Tatam :)

20:43, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 listopada 2010
rozwód po polsku.

Człowiek raz na ruski rok zabłyśnie polotem, prawda, i wiedzą filmową, wysmaruje recenzje, to mu wytkną paluchem, że za mądre ;P

To dziś będzie tu jak zwykle! Acz religijnie. Jakieś 2 tygodnie temu całkiem nieprzymusowo poszłam ja sobie do kościoła. Dom Boży znany mi z czasów licealnych, stąd sentyment. Wdepnęłam w sam środek różańca. Wszyscy zamodleni, obok mnie starszy pan, ja wzrokiem po freskach i innych łukach. Więc ów pan dał mi kilka koralików złączonych krzyżykiem (co, jak się później dowiedziałam, było koronką). Jakoże nie bardzo umiałam sie tym posługiwać, speszona postanowiłam opuścić ów przybytek, oddając panu koraliki. Pan odmówił przyjęcia, podarowując mi je na zawsze. Że niby rzadki egzemplarz, że ważny, yyyyy zdębiałam. Ale wzięłam. Jest w aucie. Jakby co.

Założyłam sobie pewną stronkę, ale zapomniałam do niej hasła. Tak tak Pierwsza, to ta co myślisz ;)

Ponadto od kilku dni strasznie u mnie wieje. U was też? Ciepły ten wicherek, jednak nazbyt porywisty. Koki mi burzy w drodze do pracy. Moja prababcia miała na to teorię. To znak, że ktoś we wsi się powiesił. Huuuuuuu. Po tak trzeźwym zdaniu, miałam pół nocki z głowy. Z głową pod pierzyną. A umysł pracował. Tworzył i wizualizował. Że to pewnie stary Ferenc dynda w swojej stodole lub nieco przygłupawy syn Kędzierskich w szopie. Zawsze uśmiercałam wiejskich chłopów. Nigdy baby, dziwne.

A skąd tytuł wpisu? - ktoś prychnie. Ano z poniższego komentarza cwanego pana prawnika, któren to uprzejmym był ospamować mi Graciarnię swą reklamą. Nie usunęłam, bo a nuż się komuś linki przydadzą, czego, rzecz jasna, i sobie i Państwu nie życzę ;)

18:57, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 listopada 2010
losy Kaspara Wam nie w głowie, to o honorze będzie.

Niektórzy ludzie go nie mają.

Dziękuję za uwagę.

13:52, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
sobota, 30 października 2010
homo homini lupus - "Zagadka Kaspara Hausera".

Dawno temu znalazłam się na "Kasparze" w teatrze. Raczej z przypadku niż z wyboru. Nie wiedząc nic o sztuce czułam chwilowy dyskomfort. Szybko jednak wyśmienita rola głownego bohatera, surowa scenografia i dynamika akcji pokazały, o czym dzieło traktuje. O nauce mówienia w konfiguracji: jeden dorosły człowiek poznający język i trzech nauczycieli wtłaczających mu do głowy pełne propagandy zdania wielokrotnie złożone.

Wyszłam z mieszanymi uczuciami, co opisałam TU.

Gdy przeczytałam już o wszystkim o genezie sztuki, o tle historycznym, o życiu Kaspara, to do tej pory nie wiem, co autor, czyli pani Wysocka miała na myśli. Sprofanowane, poszatkowane i niewierne. Głośne, agresywne i zbyt współczesne.

Dopiero film pokazał mi prawdziwego Kaspara Hausera. Realna postać swoich czasów. Czasów, które bestialsko pograły z jego emocjami.

W dziele pobrzmiewają echa poglądów Freuda.

Kaspar jako dorosły człowiek stoi przed niezapisaną tablicą. Dostaje kredę i zwiotczałą ręką tworzy swoje życie od nowa. Dzień po dniu. Początkowo z perspektywy rozumu ciekawskiego, naiwnego, wrażliwego dziecka. Jedno pomagą mu w tym, inni traktują jak społeczne kuriozum. Okazuje się jednak, że im więcej umie powiedzieć, zaobserwować, wywnioskować, tym staje sie bardziej nieszczęśliwy. Za dużo dylematów i pytań... Do tego sny, których nie umie oddzielić od rzeczywistości. Mieszają mu się więc postaci, wydarzenia, scenerie. Są symboliczne (jak w teorii Freuda).

I mniej ludzi ma do bohatera dostęp, tym on czuje sie bardziej komfortowo. Gdy ktoś zakłóca jego terytorium, włącza mechanizmy obronne. Celowo, (a może wcale niecelowo), izoluje się, ucieka do swej samotni. Tam pisze, gra na pianinie, robi na drutach, "uprawia swój ogródek" niczym Kandyd. Męczą go tłumy gapiów przed teatrem obwoźnym, "wrzeszczący" w koścele ludzie, wyższe sfery na przyjęciach.

- Niechże nam pan opowie, jak było w więzieniu, w tym ponurym lochu? - zapyta wyfiokowana burmistrzowa
- Lepiej niż na zewnątrz - odpowie bezpardonowo, acz szczerze Kaspar.

Kiedy indziej mówi: Jestem zmęczony. Dla mnie ludzie to wilki.

Nasuwa się zatem pytanie, czy to nie kultura i jej twórcz, człowiek, zabiły go? Mimo iż, zdaniem Freuda: "Człowiek nie może istnieć bez kultury, a jego przeznaczeniem jest istnieć jako członek grupy społecznej".

Życie w piwnicy o chlebie i wodzie z drewnianym koniem na sznurku z pewnością było odarte z wrażeń, za to proste i kompletnie bezmyślne. Znaczenia nabrało w zetknięciu z nowym światem. Tym trudniejsze do ogarnięcia, bo bez fundamentów.

Kaspar padł ofiarą czasów, w jakich przyszło mu się narodzić oraz ofiarą społeczeństwa, w którym przyszło mu żyć. Miał dostarczać ludziom rozrywki lub materiałów do badań, statystyk, liczb, protokołów... Nawet po śmierci...

"ZAPROTOKOŁOWAĆ"!

kaspar

wtorek, 26 października 2010
recenzencyjnie.

Wczoraj na zajęciach muzycznych wyartykułowałam takie oto zdanie: Jak czujesz, że schodzisz w dół, wsłuchaj się w muzykę. Ona Ci wskaże tor.

Czy ja już mogę wydać Złote Myśli Literatki? ;>

Brodka ta najnowsza bardzo ciekawa. Bogata aranżacyjnie i teksty jakieś niegłupie. A że trąci Peszkówną? To źle? Lepsze takie wzorce niźli inne.

Mrożka zanabyłam drogą kupna w trafficu arkadowym. Łypie na mnie z okładki trochę do Cejrowskiego podobny.

20:12, pusta_literatka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 21 października 2010
deficyt księgarski.

W całym Wrocławiu nie ma Mrożka!

Nie dosłownie.

13:54, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
środa, 20 października 2010
20.10.2010

Ładną dziś datę mamy, prawdaż?

14:43, pusta_literatka
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 października 2010
kolejność dowolna - LUBIĘ...
  • czytać książki falowo. Jest okres, gdy czytam jedną za drugą, potem przychodzi tzw. posucha intelektualna i przez miesiąc nie czytam niczego.
  • zapach opium. Oraz z łagodniejszych to lawendę. W ogóle już samo słowo lawenda ma w sobie aromat. Miękki, fioletowy, miły.
  • podparta na łokciach gapić się przez okno. Bez celu.
  • wieczory. Im dłuższe, tym lepsze. Bardziej leniwe, niespieszne.
  • notować. Moje, rzadziej cudze zapiski są wszędzie. Na małych karteluchach. Skrawkach z gazet. Paragonach. W kilku folderach laptopki. Przykład treściowy?

Trafikanci ciemności odpływają na dywanach w nabazgrane ołówkami sine dale.

Taaa ;]

  • wsuwać dłonie między fasole, obierać pieczarki, jeść pomidory
  • swoje włosy. Akceptuję je praktycznie zawsze, z wyjątkiem procesu rozczesywania.
  • trudne filmy i łatwe teatry
  • grać w scrabble
  • pracę z dziećmi. Nigdy nie sądziłam, że coś takiego powiem, ale wbrew wszystkiemu lubię. Ich niesforność, szczerość, naiwność, prostolinijność.

I 3 pkt karne za niewywiązanie się z terminów ;)

  • stwarzać sobie "sztuczne" problemy. Im więcej się nawarstwi, tym szybciej sobie z nimi poradzę. Zanim to jednak nastąpi lubię tkwić w nich, wymyślać, hiperbolizować, przesadzać, dramatyzować, drzeć szaty, itp. aktorskie zapędy.
  • reklamy Plusa. Z Mumio śmieszą mnie absolutnie wszystkie. No kolega tego pastuszka hahah
  • głos Amy Winehouse

Dziękuję za uwagę.
Zwłaszcza lepszej, bo pierwszej oraz ciepłolubnej, co się zwolniła i tyle.

18:37, pusta_literatka
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
dodajdo.com Najlepsze Blogi